czwartek, 27 stycznia 2011

Poranne uczucia

Poranne, okołośniadaniowe, tużpośniadaniowe, podrodzedopracy uczucia bywają trudne. Głównie dlatego, że są silne. Umysł jeszcze niezbyt obudzony, intelekt śpi, oczy ledwo widzą, a to wszystko sprzyja intensywności emocji. No i emocje to z premedytacją, do końca wykorzystują. W tych momentach wydaje się, że świat jest jednoznaczny, że zaplątanie we własny świr nie jest zaplątaniem, ale najprawdziwszą prawdą. Jedyną możliwością.

Wczoraj tak miałem. Rano pojawiła się niezbyt wyraźna niechęć, która dość szybko zmieniła się w odrazę. Odrazę do:
1. Polaka
2. Katolika
3. Frazesów
4. Pogoni
5. Obrony za wszelką cenę idiotycznych wartości
6. Zagryzania się wzajemnego przy okazji robienia kariery, walki o lepszą lepszość
7. Odrazy do utkanych wszędzie, a pustych symboli, zwłaszcza symboli religijnych.

I nie chciałem być Polakiem, nie chciałem być Katolikiem. Przede wszystkim zaś nie chciałem być Polakiem - Katolikiem. Nawet walczyć z tą wszechobecną paranoją nie ma sensu, mówić cokolwiek na ten temat nie ma sensu, przekonywać kogokolwiek do czegokolwiek nie ma sensu. Jedyne co można zrobić to z odrazą, obrzydzeniem odwrócić się od tego spektaklu. I się odwróciłem.

Tyle, że jak te uczucia przejdą pozostaje zasadnicze pytanie: kto zwariował ja czy wszyscy oni? I jak tu żyć w świecie, który budzi odrazę?

Pozostaje nadzieja, że kolejny ranek przyniesie nieco lepsze uczucia. Poczekamy.

I jeszcze nadzieja, że mimo wszystko nie jest się osamotnionym.

1 komentarze:

  1. Jak żyć w świecie który budzi odrazę? Współczuj. Żyj w zgodzie ze swoją najgłębszą prawdą. Dawaj siebie i z siebie wszystko, dla dobra swojego i innych.

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń na zawsze