Pisane zamiast porannej kawy. W małych łyczkach przygotowane do konsumpcji. Czasem obudzi, czasem zdenerwuje, czasem przejdzie niezauważalnie całkiem.
wtorek, 15 listopada 2011
Siedzenie
Mam nowy telefon, jak zresztą i wiele innych rzeczy nowych. No i na tym telefonie mam małą aplikację do medytacji, dzwonek pięknie dzwoni, jak się nastawi timer. Można wybrać ile razy zadzwoni, można wybrać dźwięk dzwonka i w ogóle fajna aplikacja. A do tego może być za darmo. Ale ma jeszcze jedną dziwaczną funkcję. Początkowo funkcja ta wywołała moje zdumienie i pewna niechęć. Otóż timer pokazuje ile osób aktualnie medytuje, skąd te osoby są, ile czasu jeszcze siedzenia im zostało. No i zezłościło mnie to, że takie chwalenie się swoim siedzeniem następuje. A potem przejrzałem tę listę i zobaczyłem, że razem ze mną medytują ludzie dosłownie z całego świata od RPA, przez Izrael, USA, Islandię, Anglię, Francję i co tam jeszcze. I dziwnie się poczułem. Poczułem się wspierany w tym co robię, bo trzeba jednak motywacji, żeby znaleźć wolną chwilę, determinację, żeby usiąść. Jakiś taki włączony we wspólne ogólnoświatowe medytowanie się poczułem. Po skończeniu siedzenia nie maiło to większego znaczenia, ale jak sobie o tym pomyślę, to z pewną niecierpliwością czekam, jak dziecko na przedsenną lekturę, żeby się dowiedzieć a w jakim to towarzystwie przyjdzie mi siedzieć dziś wieczorem.
Jakby co to zajrzyjcie na stronę: http://www.facebook.com/insighttimer
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Co grupa, to grupa :) Nawet ta przypadkowa - na drugim końcu świata. Jest "klej", który ją scala - jest energia, która motywuje, choć nie załatwia siedzenia za Ciebie. PIĘĘĘKNA sprawa :)
OdpowiedzUsuń na zawsze