<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806</id><updated>2012-01-01T18:51:56.429+01:00</updated><category term='film'/><category term='koniec świata'/><category term='katastrofa'/><title type='text'>Integralni.org</title><subtitle type='html'>Pisane zamiast porannej kawy. W małych łyczkach przygotowane do konsumpcji. Czasem obudzi, czasem zdenerwuje, czasem przejdzie niezauważalnie całkiem.</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>integralny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06471181293897480696</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>86</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5506593136240724416</id><published>2011-12-31T18:01:00.000+01:00</published><updated>2011-12-31T18:01:49.847+01:00</updated><title type='text'>Książki</title><content type='html'>W końcu po przeprowadzce rozpakowałem większość książek. Wyszło tego dużo, a do tego większość i tak poszła do piwnicy jako już nieprzydatna, jako te, do których już nigdy nie zajrzę, a z którymi nie mam co zrobić. Przeglądem przy tej okazji książki dawno czytane, do których potem już nie wracałem i doszło do mnie jakim idiotą byłem czytając to wszystko, jak nic nie rozumiałem. Bo cóż może zrozumieć licealista z "Uczty" Platona? Albo jak mi się podobała, a jednocześnie niewiele wnosiła książka Suzukiego "Wprowadzenie do Buddyzmu Zen"? A "Pan Tadeusz", którego na nowo rozpoczynam czytać, a swego czasu był jeno gehenną i pańszczyzną odwaloną na potrzeby lektury szkolnej?Pięknie. Rację jednakowoż ma Jung pisząc, że rozwój człowieka to ruch po spiralnym okręgu, podczas którego to ruchu wciąż i wciąż wraca się na niemal te same miejsca, ale widzi je i rozumie inaczej. Właśnie byłem na kolejnym zakręcie tej spirali życiowej, przyglądając się sobie sprzed dwudziestu kilku lat. Jak bardzo rozumienie nawet najmądrzejszych słów i przekazów zależy od tego kto słucha i czyta. A mniej od tego kto pisze czy mówi. Taki mały eksperyment myślowy mi się zrobił. Jak można na przykład zrozumieć teorię integralną?Osoba niebieska będzie miała tendencję do traktowania tej teorii w sposób fundamentalistyczny. Teoria i słowa Mistrza są jedyną prawdą, niepodważalną, konieczną do studiowania tak jak jest zapisana. Zadaniem osoby niebieskiej jest jak najdokładniejsze zgłębienie słów i pojęć, a następnie ich literalne trzymanie się przy każdej okazji. Wszystko co z tej myśli wyrasta, jest jej rozwinięciem, przekroczeniem jest odbierane jako odstępstwo od kanonu i dlatego jest złem wcielonym. Osoba pomarańczowa będzie widzieć w tej teorii szansę, żeby wreszcie pokazać wstrętnym naukowcom, że nie wszystko wiedzą. Pomarańczowi mogą widzieć w tej teorii możliwość wygrania dysput intelektualnych, osobistą przewagę nad gawiedzią, która nie miała szansy poznać jej tajników. Wreszcie intelektualizacja zawarta w teorii integralnej zwolni pomarańczowych z osobistego wysiłku i poznawania, ponieważ teoria integralna oferuje szerokie rozumienie i to wystarczy. Pomarańczowi mogą widzieć intelektualizowanie jako jedyną słuszną drogę przekraczania intelektualizowania. Zatem będą z zapałem czytać i wiedzieć o teorii coraz to więcej. Pomijając osobisty aspekt, czyli własną integralność. Zieloni wysupłają z niej potwierdzenie swojego przekonania, że nadchodzi rewolucja świadomości, że wszyscy ludzie są braćmi; że są różne "tunele rzeczywistości", a każdy z nas ma swój "tunel", a każdy z nich jest równoprawny, a do tego wszystkie te przeczucia potwierdzone są w myśli integralnej. Zielony dostrzeże powiązanie wszystkiego z wszystkim, zwłaszcza jeśli chodzi o część ożywioną Kosmosu. Bo związku z asteroidami mającymi zaatakować Ziemię być może nie wezmą pod uwagę. Zielony też pominie intelektualizacje, ponieważ jako, że każdy ma rację, więc nie będzie nam tu intelekt narzucał jedynej słusznej prawdy, wiemy przecież, że takiej prawdy nie ma. Żółci docenią różnorodność i pochwałę różnorodności jaka zawarta jest w teorii integralnej. Zobaczą szansę na zrozumienie tej wielości i poszczególnych prawd. Mogą zdecydowanie docenić powiedzenie, że wszyscy mają rację, ale częściowo. Będą się cieszyć z odkryć dokonywanych przez niebieskich, pomarańczowych i zielonych widząc jednak pewną niepełność ich odkryć. Żółci mogą bawić się odkryciami oferowanymi przez teorię integralną jako zabawą intelektualną pozwalającą lepiej zrozumieć jaki jest świat. Będą szukać powiązania teorii z ich życiem, choć nie na siłę, stąd być może uwiedzie ich ILP czyli Integral Life Pratcice. Mogą chcieć rozwijać osobiste rozumienie teorii. Przez co zdecydowanie narażą się wszystkim, a najbardziej niebieskim. Pomarańczowi nie zauważą tego, ponieważ nie stanowi to zagrożenia, Zieloni z zadumą pokiwają głową, rozumiejąc, że wszyscy mają rację, zapominając, że jednak tylko częściowo. Turkusowi docenią opis zmian świadomości ludzkiej oferowany przez teorię integralną. Uzyskają potwierdzenie ich wewnętrznego przekonania, że z pokolenia na pokolenie zmienia się sposób rozumienia świata, docenią tradycję trwającą od tysiąca lat, a zamkniętą na przykład w rytuałach kościelno - religijnych, ale też zobaczą perspektywy rozwoju ludzkiej świadomości, poza te rytuały. Sam nie wiem zresztą co jeszcze mogą widzieć, może i to, że teoria integralna jest wyrazem tej zmiany, tego tańca ludzkiej świadomości i rozumienia, bo nic innego się nie dzieje jak tylko zmiana i pogłębiania naszego odczuwania, rozumienia, czyli naszej świadomości. Właściwie sama teoria jest marginalna, uczestnictwo i przeżywanie procesu zmiany zaś kluczowe. No dobra, pozostaje jeszcze zasadnicze pytanie: jakim kolorem jestem ja sam?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5506593136240724416?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5506593136240724416/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/12/ksiazki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5506593136240724416'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5506593136240724416'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/12/ksiazki.html' title='Książki'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7449929323883429524</id><published>2011-11-15T10:10:00.001+01:00</published><updated>2011-11-15T10:33:09.223+01:00</updated><title type='text'>Siedzenie</title><content type='html'>Mam nowy telefon, jak zresztą i wiele innych rzeczy nowych. No i na tym telefonie mam małą aplikację do medytacji, dzwonek pięknie dzwoni, jak się nastawi timer. Można wybrać ile razy zadzwoni, można wybrać dźwięk dzwonka i w ogóle fajna aplikacja. A do tego może być za darmo. Ale ma jeszcze jedną dziwaczną funkcję. Początkowo funkcja ta wywołała moje zdumienie i pewna niechęć. Otóż timer pokazuje ile osób aktualnie medytuje, skąd te osoby są, ile czasu jeszcze siedzenia im zostało. No i zezłościło mnie to, że takie chwalenie się swoim siedzeniem następuje. A potem przejrzałem tę listę i zobaczyłem, że razem ze mną medytują ludzie dosłownie z całego świata od RPA, przez Izrael, USA, Islandię, Anglię, Francję i co tam jeszcze. I dziwnie się poczułem.  Poczułem się wspierany w tym co robię, bo trzeba jednak motywacji, żeby znaleźć wolną chwilę, determinację, żeby usiąść. Jakiś taki włączony we wspólne ogólnoświatowe medytowanie się poczułem. Po skończeniu siedzenia nie maiło to większego znaczenia, ale jak sobie o tym pomyślę, to z pewną niecierpliwością czekam, jak dziecko na przedsenną lekturę, żeby się dowiedzieć a w jakim to towarzystwie przyjdzie mi siedzieć dziś wieczorem.  Jakby co to zajrzyjcie na stronę: http://www.facebook.com/insighttimer&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7449929323883429524?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7449929323883429524/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/11/siedzenie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7449929323883429524'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7449929323883429524'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/11/siedzenie.html' title='Siedzenie'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-2789183053842594454</id><published>2011-03-24T14:43:00.001+01:00</published><updated>2011-03-24T14:43:34.993+01:00</updated><title type='text'>Po co cokolwiek czytać?</title><content type='html'>Gdzieś u Lema przeczytałem gorzkie zdanie, niestety prawdziwe, że mózg tak skwapliwie w ciągu życia napełniany wiadomościami, informacjami, wiedzą i mądrością w końcu i tak w błoto i pył się obróci. To po pierwsze. Po drugie Marek Aureliusz pisze w księdze Trzeciej swoich rozmyślań: &lt;br /&gt;„Już się nie błąkaj. Ani bowiem własnych wspomnień odczytać raz jeszcze nie będziesz miał sposobności, ani czynów starożytnych Rzymian i Greków i wyjątków z ksiąg, które na starość odłożyłeś. Zdążaj, więc do końca, a odrzuciwszy próżne nadzieje, przyjdź sam sobie z pomocą, dopóki można, jeżeli los własny cię obchodzi.” To po drugie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zatem czytanie jałowe jest? A jednak lubię czytać i czytam. I czemu, i po co? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zalewie informacji dla idiotów, jaki się dzieje nieustannie w prasie, radio, telewizji, na ulicach i wszędzie gdzie nie spojrzeć, otóż w tej powodzi miałkości, użyteczności, przyciągania uwagi, w tym kataklizmie, czytanie książek przez mędrców napisanych, czasem jedynym odetchnięciem się wydaje. Żeby jednak w nurt główny nie wpaść i nie zacząć się odchudzać, walczyć, brać czynny udział w proteście, podziwiać, naśladować i co tam jeszcze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czytanie książek, obcowanie z najtęższymi głowami ludzkości jest także wycieczką do swojego rozumienia siebie i świata. Zadziwiające jest, jak po raz kolejny przeglądana książka inne drzwi otwiera, jak naocznie widać, że wszystko w głowie czytelnika się dzieje. Jak się zaskakuje, że przecież o coś zupełnie innego chodzi niż na początku myślałem. A proces ten fascynujący bywa.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A po co więcej? To nie wiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-2789183053842594454?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/2789183053842594454/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/03/po-co-cokolwiek-czytac.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2789183053842594454'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2789183053842594454'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/03/po-co-cokolwiek-czytac.html' title='Po co cokolwiek czytać?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-2423501910953228694</id><published>2011-03-14T13:46:00.003+01:00</published><updated>2011-03-14T14:26:19.041+01:00</updated><title type='text'>Uważność</title><content type='html'>Większość Mistrzów Zen czy innych duchowych przewodników zaleca uważność, na co dzień.  Można chyba założyć, że jest to zalecenie uniwersalne. Powstaje pytanie: po co?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W zasadzie korzyści z uważności są dość niejasne. Nie mają nic wspólnego z tworzeniem lepszego świata, zmienianiem się na lepsze, moralnością, pomaganiem innym, tworzeniem nowych rzeczy, rozwojem, czy tego typu zyskami. Uważność, to obserwacja siebie z chwili na chwilę; obserwacja poruszeń swoich myśli, emocji, ciała. Zamiast aktywnie działać nad ulepszaniem czy siebie, czy świata, kierować mamy uwagę zupełnie gdzieś indziej. Do środka siebie i badać połączenia różnych bodźców z różnymi reakcjami, a nawet jeszcze dokładniej: przypatrywać się drogom wewnętrznym, jakimi nasze reakcje chodzą. Dość jałowa czynność zdawałoby się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak wyłania się z tej obserwacji, albo lepiej powiedziawszy z tego stanu obserwacji, dość dziwna konkluzja. Jedna z wielu możliwych. Wniosek ten, gdyby sprowadzić go do jednego zdania, to dojmująca świadomość ile zamętu, ile chaosu, ile zawirowań wprowadzam sam z siebie do świata. Ile wreszcie barier sam sobie stawiam. jak szybko i niepostrzeżenie, w tle pracuje maszynka, która czystą, że tak górnolotnie powiem, Rzeczywistość, modyfikuje, upośrednia, aż w końcu zamazuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przykładów jest cała mnogość. Obecne w tle, błyskawicznie działające procesy to między innymi:&lt;br /&gt;• Nieustanne oceny siebie, innych, sytuacji. W zasadzie stale jest obecne pytanie czy wszystko idzie dobrze? Czy to do czegoś mi się przyda? Lubię go czy nie lubię? Np. oczekiwanie na windę świdruje w głowie pytaniem: czemu tak długo? Akurat dzisiaj, kiedy się spieszę? Tylu ludzi musi z tej windy korzystać? &lt;br /&gt;• Porównywanie do stanu pożądanego. Już powinniśmy skończyć? Drogi są fatalne, nie można po nich jeździć samochodem? Jak oni w ogóle jadą, czemu tak wolno? Ja się przecież strasznie spieszę? Ileż można stać w tej kolejce do kasy? Czy ona (kasjerka) nie mogłaby być nieco bardziej sprawna? &lt;br /&gt;• Lęki, obawy. Co będzie jak się spóźnię? Znowu siara? Nie dam rady tego zrobić…&lt;br /&gt;• Planowanie. Robiąc jedno, np. pisząc ten tekst zastanawiam się, czy ktokolwiek go przeczyta, co z tego wyniknie? Czy może nie warto tego pisać? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Maszynka stale, chwila za chwilą, niezmordowanie pracuje. I tak będzie już do końca świata. Jedyna szansa, że jeśli złapię czasem maszynkę „na gorącym uczynku”, wtedy maszynka spowalnia, nieco się czerwieni, nawet, zdarza się, przeprasza. Potem znowu idzie w ruch. Ale przestaje mi dyktować tempo i rodzaj moich reakcji. I to wystarczy, żeby zobaczyć, że z tego wynika wszystko: naprawianie świata, zmienianie siebie, pomoc innym. A dzieje się tak, dlatego, że, po pierwsze, mniej zaabsorbowany sobą mam szansę być i, po drugie, nieco przejrzyściej sprawy zobaczyć; w całej ich jaskrawości, sprawy zobaczyć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To wystarczy, żeby się zgodzić z tymi, co namawiają do uważności.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-2423501910953228694?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/2423501910953228694/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/03/uwaznosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2423501910953228694'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2423501910953228694'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/03/uwaznosc.html' title='Uważność'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-223158207250111465</id><published>2011-03-07T12:18:00.004+01:00</published><updated>2011-03-07T12:38:18.029+01:00</updated><title type='text'>Czarny czwartek</title><content type='html'>Od bardzo dawna nie byłem w kinie, jakieś parę miesięcy. Filmy ostatnio zacząłem oglądać w podróży, na komputerze, w domu z płyt. Wydawało się, że to wystarczy, wygodniej, znacznie taniej, łatwiej i w ogóle niemal same zalety. Jednak po wczorajszym filmie - widzę, że takie konsumowanie filmów, jest w gruncie rzeczy "konsumowaniem" właśnie i tylko tym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Oglądanie filmów poza kinem charakteryzuje się tym, że nie jest to czas szczególny. Co chwilę robi się sobie herbatę czy inne napoje spożywa; ktoś przerywa; wstaje się od ekranu. Słowem film zaczyna się oglądać "przy okazji" rożnych różności. Dopiero w kinie czas się zatrzymuje tylko na filmie. Dopiero w kinie film ma szansę zadziałać, być przeżuty i strawiony. Poza kinem raczej nie. Chyba, żeby zadbać o wyjęcie oglądania filmów poza nawias codzienności, o co w domu, w podróży dość trudno. Nadają się do tego w zasadzie tylko komedie, filmy akcji czy inne horrory. W kinie, nie da rady głośno komentować filmu, oderwać się, co powoduje, że historia nieco głębiej wnika w tkankę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po filmie "Czarny czwartek" miałem tylko kilka mglistych refleksji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakieś wspomnienia się w głowie kołatały, a bezładne. Zobaczyłem przepaść jaka dzieli, tamten, nieodległy w końcu czas, od dnia dzisiejszego. Że w ciągu jednego życia, przełamują się epoki. A jedna z drugą  nie ma niemal nic wspólnego. Że wszystko mija. Naprawdę. To widać. Zostaje tylko kurz, który następne pokolenia zamiatają. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że historia w dużej mierze to daty różnych zbrodni, po których zostaje nienawiść, bolące rany. Że rozumiem tych wszystkich, którzy nienawidzą zaprzeszłej epoki, tych co się w swoim bólu zasklepili. Rozumiem, bo jest powód. Że "miłujcie nieprzyjaciół swoich" jest tak trudne. Bo ci nieprzyjaciele to zbrodniarze po prostu. Że ma się ochotę natychmiast słuszny gniew okazać, zemścić się. Żeby tylko choć ślad sprawiedliwości na świecie był.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że przebaczenie jest straszliwe trudne, a być może nawet niemożliwe. Ale też, że innej drogi chyba nie ma.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Że smutek może być tak silny, że nawet łzy  nie pomogą,  nic nie pomoże. Że tylko upić się, jak najszybciej zapomnieć, nie pamiętać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-223158207250111465?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/223158207250111465/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/03/czarny-czwartek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/223158207250111465'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/223158207250111465'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/03/czarny-czwartek.html' title='Czarny czwartek'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4117176670469706206</id><published>2011-02-08T20:52:00.005+01:00</published><updated>2011-02-08T21:02:07.389+01:00</updated><title type='text'>Podróże</title><content type='html'>Tak się składa, że nasza kolej, nasze PKP jeździ wolno. Na szczęście podróż z Trójmiasta do Warszawy, albo na odwrót zajmuje około sześć godzin. Akurat tyle czasu, żeby obejrzeć kilka filmów, przeczytać jedną książkę, albo i dwie. Chwała ci PKP!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podróż pociągiem wymusza aktywność nieaktywną. Mam nadzieję, że z czasem dojdziemy do 12 godzin jazdy w jedną stronę. Albo i dłużej. Tak długo, żeby naprawdę zacząć rozkoszować się zawieszonym w czasie istnieniem naszym. Tak zawieszonym jak całe życie. W pociągu, kiedy nic nie można przyspieszyć toczy się prawdziwe życie. Bez ekscytacji, bez specjalnych przygód, z oczekiwaniem, ale właściwie bez oczekiwania na nic. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy pociąg wjeżdża na stacje zaczyna się zwykły pośpiech i walka o lepsze jutro. Na szczęście w trakcie jazdy nic nie można zrobić.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4117176670469706206?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4117176670469706206/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/02/podroze.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4117176670469706206'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4117176670469706206'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/02/podroze.html' title='Podróże'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3427321540503109493</id><published>2011-01-27T15:05:00.003+01:00</published><updated>2011-01-27T15:32:06.272+01:00</updated><title type='text'>Poranne uczucia</title><content type='html'>Poranne, okołośniadaniowe, tużpośniadaniowe, podrodzedopracy uczucia bywają trudne. Głównie dlatego, że są silne. Umysł jeszcze niezbyt obudzony, intelekt śpi, oczy ledwo widzą, a to wszystko sprzyja intensywności emocji. No i emocje to z premedytacją, do końca wykorzystują. W tych momentach wydaje się, że świat jest jednoznaczny, że zaplątanie we własny świr nie jest zaplątaniem, ale najprawdziwszą prawdą. Jedyną możliwością.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj tak miałem. Rano pojawiła się niezbyt wyraźna niechęć, która dość szybko zmieniła się w odrazę. Odrazę do:&lt;br /&gt;1. Polaka &lt;br /&gt;2. Katolika&lt;br /&gt;3. Frazesów&lt;br /&gt;4. Pogoni&lt;br /&gt;5. Obrony za wszelką cenę idiotycznych wartości&lt;br /&gt;6. Zagryzania się wzajemnego przy okazji robienia kariery, walki o lepszą lepszość&lt;br /&gt;7. Odrazy do utkanych wszędzie, a pustych symboli, zwłaszcza symboli religijnych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nie chciałem być Polakiem, nie chciałem być Katolikiem. Przede wszystkim zaś nie chciałem być Polakiem - Katolikiem. Nawet walczyć z tą wszechobecną paranoją nie ma sensu, mówić cokolwiek na ten temat nie ma sensu, przekonywać kogokolwiek do czegokolwiek nie ma sensu. Jedyne co można zrobić to z odrazą, obrzydzeniem odwrócić się od tego spektaklu.  I się odwróciłem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że jak te uczucia przejdą pozostaje zasadnicze pytanie: kto zwariował ja czy wszyscy oni? I jak tu żyć w świecie, który budzi odrazę? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje nadzieja, że kolejny ranek przyniesie nieco lepsze uczucia. Poczekamy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://spotkaniaintegralne.blogspot.com/2011/01/piotr-bajet-czy-religia-hamuje-rozwoj.html"&gt;I jeszcze nadzieja, że mimo wszystko nie jest się osamotnionym.&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3427321540503109493?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3427321540503109493/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/poranne-uczucia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3427321540503109493'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3427321540503109493'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/poranne-uczucia.html' title='Poranne uczucia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-1128038912659991156</id><published>2011-01-24T19:57:00.004+01:00</published><updated>2011-01-24T20:08:11.523+01:00</updated><title type='text'>Sen kukiełki</title><content type='html'>Sen miałem dramatyczny. Pewno z przejedzenia, ze zmęczenia albo lektury jakiejś dramatycznej. Sen pełen był pościgów, przesłuchań, śledztw i walki o życie. Trafiałem z przesłuchania na przesłuchanie, ktoś w oczy lampą świecił, ktoś szarpał, do więźniarki wrzucał, groził pistoletem. Umykałem śmierci o włos. Wreszcie w kolejnym transporcie na kolejne przesłuchanie zyskałem pewność, że, tym razem już na pewno, stracę życie. Wiedziałem, że tym razem, to nie będą tylko groźby, które mnie mają złamać, ale, że tym razem, pistolet, do tej pory służący jako straszak, wypali mi prosto w głowę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzę przy zakratowanym okienku wiozącego mnie auta i zerkam na świat. Auto telepie się na wybojach, za oknem leniwie płynie czas. Jakoś szaro buro, zimowo i błotniście. Patrzę wiedząc, że to ostatnie widoki życia mojego. Wznoszę oczy do góry, do nieba. A tam u góry jakiś gość, jakby ja sam, trzyma w ręku pełno sznureczków, do końca których przywiązani są wszyscy aktorzy tego zdarzenia, w tym i ja sam. Z nagła dociera do mnie, że jestem marionetką, którą porusza ktoś tam na górze, nawet  nie specjalnie się z tym kryjąc, tyle, że ja do tej pory tego nie widziałem. A tym artystą, który mnie napędza jestem, a jakże, ja sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak mija sen,a zaczyna się życie. A życie niemal dokładnie takie samo.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-1128038912659991156?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/1128038912659991156/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/sen-kukieki.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1128038912659991156'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1128038912659991156'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/sen-kukieki.html' title='Sen kukiełki'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-543294232641063653</id><published>2011-01-12T14:50:00.003+01:00</published><updated>2011-01-12T14:56:47.698+01:00</updated><title type='text'>Noworoczne życzenia</title><content type='html'>Pracuję w pocie czoła nad życzeniami noworocznymi dla siebie. Jest z tym pewien kłopot, ale już kilka się uzbierało:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Żebym w końcu dowiedział się o co mi tak naprawdę w życiu chodzi.&lt;br /&gt;2. Żeby życie, praca, relacje z innymi dawało mi znacznie więcej radochy niż dotychczas się działo.&lt;br /&gt;3. Żeby w końcu odkryć jak bardzo bogaty, kompletny, mądry, wspaniały jestem. Żeby w końcu odkryć czy jestem czy nie jestem, albo raczej jak jestem.&lt;br /&gt;4. Żeby się w końcu dowiedzieć o co tu, w szerokim sensie tego sformułowania, chodzi.&lt;br /&gt;5. Żeby choć jedno z życzeń, nawet częściowo tylko, ale się zrealizowało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-543294232641063653?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/543294232641063653/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/noworoczne-zyczenia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/543294232641063653'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/543294232641063653'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/noworoczne-zyczenia.html' title='Noworoczne życzenia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-9005720717556396983</id><published>2011-01-10T13:57:00.002+01:00</published><updated>2011-01-10T14:01:00.839+01:00</updated><title type='text'>A w piątek zeszły</title><content type='html'>A w piątek zeszły odbyło się zebranie w firmie. I były wyliczenia i Excel z tabelami, a jakże, przestawnymi. I było kombinowanie jakby tu jeszcze oszczędzić, skąd wziąć pieniądze. Aż od tego się zapętlenie w mózgu zrobiło. I ciemność wypełniła wszystko. A tam tabelki, cyferki, plany, zamierzenia, spłata kredytów, płynność finansowa. I wynik na koniec roku jakiś taki mały. I co by zrobić jeszcze? I oddechu zabrakło. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście wpadło coś takiego w ręce, że od razu jaśniejsze tabelki się zrobiły:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;If It Is Not Too Dark&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Go for a walk, if it is not too dark.&lt;br /&gt;Get some fresh air, try to smile.&lt;br /&gt;Say something kind&lt;br /&gt;To a safe-looking stranger, if one happens by.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Always exercise your heart's knowing.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;You might as well attempt something real&lt;br /&gt;Along this path:&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Take your spouse or lover into your arms&lt;br /&gt;The way you did when you first met.&lt;br /&gt;Let tenderness pour from your eyes&lt;br /&gt;The way the Sun gazes warmly on the earth.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Play a game with some children.&lt;br /&gt;Extend yourself to a friend.&lt;br /&gt;Sing a few ribald songs to your pets and plants -&lt;br /&gt;Why not let them get drunk and wild!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Let's toast&lt;br /&gt;Every rung we've climbed on Evolution's ladder.&lt;br /&gt;Whisper, "I love you! I love you!"&lt;br /&gt;To the whole mad world.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Let's stop reading about God -&lt;br /&gt;We will never understand Him.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Jump to your feet, wave your fists,&lt;br /&gt;Threaten and warn the whole Universe&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;That your heart can no longer live&lt;br /&gt;Without real love!&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;~ Hafiz ~&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Niestety znowu po niepolsku.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-9005720717556396983?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/9005720717556396983/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/w-piatek-zeszy.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/9005720717556396983'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/9005720717556396983'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/w-piatek-zeszy.html' title='A w piątek zeszły'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7135685677585183733</id><published>2011-01-08T09:59:00.000+01:00</published><updated>2011-01-08T10:00:50.839+01:00</updated><title type='text'>A może ktoś może przetłumaczyć wiersz co poniżej?</title><content type='html'>Sweet Darkness&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;When your eyes are tired&lt;br /&gt;the world is tired also.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;When your vision has gone&lt;br /&gt;no part of the world can find you.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Time to go into the dark&lt;br /&gt;where the night has eyes&lt;br /&gt;to recognize its own.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;There you can be sure&lt;br /&gt;you are not beyond love.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;The dark will be your womb&lt;br /&gt;tonight.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;The night will give you a horizon&lt;br /&gt;further than you can see.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;You must learn one thing:&lt;br /&gt;the world was made to be free in.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Give up all the other worlds&lt;br /&gt;except the one to which you belong.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Sometimes it takes darkness and the sweet&lt;br /&gt;confinement of your aloneness&lt;br /&gt;to learn&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;anything or anyone&lt;br /&gt;that does not bring you alive&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;is too small for you.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;~ David Whyte ~&lt;br /&gt; &lt;br /&gt; &lt;br /&gt;(House of Belonging)&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Adres wiersza: http://www.panhala.net/Archive/Sweet_Darkness.html&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7135685677585183733?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7135685677585183733/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/moze-ktos-moze-przetumaczyc-wiersz-co.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7135685677585183733'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7135685677585183733'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/moze-ktos-moze-przetumaczyc-wiersz-co.html' title='A może ktoś może przetłumaczyć wiersz co poniżej?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7370659253720802241</id><published>2011-01-07T12:51:00.006+01:00</published><updated>2011-01-07T13:02:54.711+01:00</updated><title type='text'>Dziś mam dzień całkowitego relatywizmu moralnego</title><content type='html'>A rzeczony relatywizm polega na tym, że nie ma uczynków dobrych lub złych. Co ma jedną zasadniczą konsekwencję - nie da rady marnować czasu, nie da rady marnować życia. Nie da rady tego zrobić ponieważ, nie można lepiej wykorzystać czasu jaki jest mi dany, bo samo pojęcie "lepszego wykorzystania" czasu jest nieprawdziwe. Jako się rzekło: nie ma uczynków dobrych lub złych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A dlaczego tak jest? Parę argumentów, co mi się akurat nawinęły pod rękę:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Nie uczynków dobrych lub złych ponieważ to samo zdarzenie może mieć różne konsekwencje jeśli ujrzymy je z różnych perspektyw czasowych. Znaczy, że coś co dziś wydaje mi się dobre, za lat dwanaście może okazać się całkowicie złe, albo obojętne, albo nijakie. Albo w ogóle się rozpuścić w pustce.&lt;br /&gt;2. W zależności od sytuacji, ta sama rzecz może być chwilowo (patrz pkt 1) dobra lub zła. &lt;br /&gt;3. Znaczy więc, że jedyną rzeczą, która określa "moralność" działania jest stan świadomości podmiotu, który dany uczynek wykonuje. Sam w sobie uczynek jest obojętny. Po prostu jest i tyle. I już. Można więc tu doszukiwać się wyższości budowania świątyni nad kradzeniem ze sklepu. Ale tak czy siak wziąwszy pod uwagę punkty 1 i 2 nawet kradzenie może być OK. A na pewno będzie OK, jeśli robione w odpowiednim, nieegoistycznym, oświeconym stanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli jednak i to wszystko, te wszystkie argumenty zawiodą, a z pewnością zawiodą, to i tak, z całą mocą podkreślam, nie da rady zmarnować czasu. Co oznacza, że oglądanie telewizji jest w porządku. Tyle, że nudne to jak flaki z olejem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7370659253720802241?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7370659253720802241/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/dzis-mam-dzien-cakowitego-relatywizmu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7370659253720802241'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7370659253720802241'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/dzis-mam-dzien-cakowitego-relatywizmu.html' title='Dziś mam dzień całkowitego relatywizmu moralnego'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8251746675177987598</id><published>2011-01-03T09:54:00.002+01:00</published><updated>2011-01-03T21:35:55.470+01:00</updated><title type='text'>Konsumuję prezenty gwiazdkowe</title><content type='html'>A jeden z prezentów to książka Janusza Głowackiego "Good night Dżerzi" albo jakoś tak.&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Czytając tę książkę raz po raz wrzucany jestem a to do mrocznego burdelu, a to do szamba na wsi, a to na wystawne przyjęcie, a to do luksusowego penthousu, a to do restauracji, a to do blokowiska w Rosji. Poszarpany wątek nie daje wytchnienia, aż świat zaczyna się odsłaniać i ujawnia swoje prawdziwe oblicze. A raczej ludzie ten świat zamieszkujący okazują się niezwykle pokręceni i owładnięci żądzą władzy, pieniędzy, seksu, sukcesu. Wszystkie działania, myśli podporządkowują tym obsesjom. Nawet jeśli udają, że jest inaczej. Zawsze chodzi o to samo: karierę, seks, kasę czy władzę. Jeśli trafi się jakiś bohater, który aktualnie nie ma tego jednego celu w głowie, to i tak miał z pewnością jakiś epizod w swoim życiu szalony, albo jest głupim i oszukiwanym przez najbliższych frajerem. Tak naprawdę ludzie podporządkowują swoim pożądaniom wszystko, wszystko są też gotowi poświęcić i wykorzystać. Posuną się do najgorszych oszustw, żeby tylko dopiąć swego. Oszukają, wykorzystają swoje dramatyczne przeżycia byle tylko osiągnąć sławę, pieniądze czy władzę. Nic poza obsesjami się nie liczy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko co z tego? Może to, że jak czytam sobie tę książeczkę z wolna to czuję się lepszy: wszak nie zrobiłem kariery, nie jestem bogaty i sławny co niechybnie oznacza, że jestem porządnym człowiekiem. Mogę się poczuć lepszy od tych bogatych i sławnych, którzy nic tylko ćpają. Moje samopoczucie rośnie - wszak nie mam też talentu, który nierozerwalnie związany jest z "kurwieniem się". Mogę sobie dowolnie mocno i jednoznacznie źle oceniać tych wszystkich wykolejeńców. Ach jakie piękne jest moje bezbarwne życie! Choć też nie do końca, bo jeden z bohaterów, porządny właśnie jest żałośnie bezbarwny. Niemal tak bezbarwny, że obecny głównie przez telefon, zresztą i tak nagrany na sekretarkę. Mogę zatem przeżyć swoje katharsis. Bo i z bohaterem to oczyszczenie przeżywam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko co  z tego? Mniej więcej wiem, że ludzie mogą być ohydni, że potrafią się zaprzedać różnym żądzom, że potrafią spędzić życie na poszukiwaniu coraz to nowych ekscytacji. Że w lęku przed pustką i śmiercią zrobią najbardziej dziwaczne i straszne rzeczy. Wystąpią w Talk Show i opowiedzą o swoich sekretach; zdradzą każdego; oszukają. Zrobią cokolwiek. Tacy są ludzie. Tak funkcjonuje umysł. Ale mały umysł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale też wiem, że to nie cała prawda. Że jest jeszcze zadziwienie światem, zachłyśnięcie światem. Ze jest jeszcze coś o wiele ciekawszego, ale o tym w książce nie ma nic. Abo prawie nic. I w tym sensie książka jest nudna. Bo powiedzieć, że życie jest ohydne i poprzeć to stosowną historią, to w gruncie rzeczy nuda. I kiedy tę nudę, pornograficzną nudę w książce odkryłem chciałem ją odłożyć, nie czytając do końca. Jednak zaraz potem pojawiło się i inne odkrycie. To mianowicie, że i w tym, wszystkim, w tym bagienku, także i tam jest Absolut. Który to Absolut nie w samej Rzeczywistości się objawia, ale w oku patrzącego. Jeśli się na sprawy spojrzy z odpowiedniej perspektywy to i w egoizmie, żądzach, podłościach, w tym wszystkim rzeczony Absolut dostrzec można. Więc czytam dalej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8251746675177987598?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8251746675177987598/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/konsumuje-prezenty-gwiazdkowe.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8251746675177987598'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8251746675177987598'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2011/01/konsumuje-prezenty-gwiazdkowe.html' title='Konsumuję prezenty gwiazdkowe'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7024013403658917860</id><published>2010-12-23T20:55:00.001+01:00</published><updated>2010-12-23T20:57:20.716+01:00</updated><title type='text'>Najlepsze życzenia</title><content type='html'>I tylko tyle!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7024013403658917860?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7024013403658917860/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/12/n.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7024013403658917860'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7024013403658917860'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/12/n.html' title='Najlepsze życzenia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6890869593011075273</id><published>2010-12-20T13:17:00.002+01:00</published><updated>2010-12-20T13:19:30.242+01:00</updated><title type='text'>No to wracam</title><content type='html'>Po zapętleniu czaso przestrzennym ostatnich kilku tygodni czas najwyższy jednak coś napisać. Tym bardziej, że taki filmik mi w ręce wpadł. Filmik co poniżej:&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/r2gCWmGGCPM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/r2gCWmGGCPM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Walka zewnętrzna oddala od źródła, na szczęście można tam zawsze wrócić. I niewiele wysiłku to wymaga.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6890869593011075273?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6890869593011075273/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/12/no-to-wracam.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6890869593011075273'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6890869593011075273'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/12/no-to-wracam.html' title='No to wracam'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-714067692727390557</id><published>2010-10-19T12:30:00.005+02:00</published><updated>2010-10-19T12:44:11.300+02:00</updated><title type='text'>W stronę cienia</title><content type='html'>Ostatnio jesienny cień wychyla głowę, Cień czyli wszystko co niemile widziane za dnia: lęki, obawy, smutki, rozpacze, straty, porażki. Wszystko to ma sprzyjający klimat do ujawnienia się. Się więc ujawnia. A do tego mnóstwo wydarzeń się chyba zmówiło, żeby wzajemnie się z tym Cieniem stymulować. Tak więc świat co i rusz daje okazję do przygnębienia, rozpaczy, smutku i lęku. Tak jakoś się dzieje. Czy to jesień, czy co? A może to, że ostatnio się wygodę w życiu poczuło. A jak tylko się taką wygodę poczuje, to od razu, nazajutrz, Wszechświat mówi: "Sprawdzam". No i sprawdza czy wygoda rzeczywiście wygodna, czy może udawana. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy inaczej Cień ma święto i nie odpuszcza. Rano przygnębienie i zniechęcenie. Koło południa poranne klimaty przechodzą w rezygnację i poczucie kompletnej bezsilności. Po obiedzie przed wieczorem pojawia się przekonanie o własnej niekompetencji, o tym, że na pewno rady się nie da. Wieczorem tylko wyczerpanie i jakiś mniej precyzyjny smutek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A kolejny dzień taki sam. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co ciekawe, że im bliżej owemu Cieniowi się przyglądam, im bardziej w niego wnikam, im bardziej z nim jestem, im mniej Go unikam, tym większy relaks i spokój się pojawia. Zadziwiające zjawisko. A do tego dochodzą zaburzenia percepcji. Zaburzenia te polegają na tym, iż życie i cały zjawiskowy świat, w tym i rzeczony Cień, zdają się jakąś grą, jakimś tańcem, który sam siebie tańczy, która sama siebie gra. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten Taniec, ta Gra, ostatnio ma barwy szarobure, z odcieniem brzydkiego brązu. Ale to nie koniec Gry i Tańca. One nie mają końca, jak zresztą i początku. Jeszce chwilę jakąś pogramy. W gruncie rzeczy to ciekawe i zadziwiające sprawy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-714067692727390557?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/714067692727390557/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/10/w-strone-cienia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/714067692727390557'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/714067692727390557'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/10/w-strone-cienia.html' title='W stronę cienia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4247122715275333468</id><published>2010-10-06T09:45:00.004+02:00</published><updated>2010-10-06T09:59:17.306+02:00</updated><title type='text'>Ile jest rzeczywistości?</title><content type='html'>Od pewnego czasu żyję w podwójnej rzeczywistości, a w zasadzie chyba w jednej żyję, ale podwójnie ją rozumiem i odbieram. &lt;br /&gt;Pierwsza rzeczywistość to ta zwykła, codzienna. Polega na tym, jak zwykle o rzeczywistości myślimy. To znaczy: jestem wkręcony w różne sprawy, przeżywam wzloty i upadki, radości i smutki, ogólnie zanurzony jestem w tym co się dzieje. Zanurzony, że nic poza tym nie widać więcej. Ktoś mnie obraża, ktoś inny wychwala, a mnie to się albo podoba albo nie. Mam pragnienia, cele, plany, zamierzenia, które staram się realizować z różnym powodzeniem. W tej rzeczywistości cierpię, boję, się śmierci, odczuwam boleśnie bezsens życia. Starzenie się, coraz bardziej widoczne, przyprawia o bezsenność. Kłopoty w pracy czy w domu wytrącają z równowagi. Czasem brakuje pieniędzy, wtedy jest słabo. Czasem pieniędzy mam za dużo, że nie wiem co z nimi robić i chętnie bym komuś dał. No miotam się. Staram się żyć sensownie i ładnie. Nie zawsze wychodzi rzecz jasna. Częściej nie wychodzi, ale staram się. W tej rzeczywistości mogę być dojrzały, mogę odnosić sukcesy, cieszyć się, płakać, żyć jakimś życiem, np. życiem sensownym i ciekawym. Czy cokolwiek takiego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W drugiej rzeczywistości sprawy się mają zgoła odmiennie. Tu się nie dzieje za wiele. Jakby film się oglądało, a na filmie jak na filmie się dzieje, ale nie dotyczy to mnie, Obserwatora tego filmu. Wzloty i upadki nie są moje, więc  nie ma czym się podniecać. radości i płacz też nie mój, tylko aktorów, więc spokojniej trochę do zdarzeń można podejść. Ewentualnie towarzyszy temu oglądaniu zdarzeń na ekranie, towarzyszy temu zadziwienie - jak to się wszystko układa. Jak jakaś siłą życia, jakaś niewysłowiona, nie do wyobrażenia siła, jak się przejawia, jak sobie w sobie przez siebie - jak ta siła płynie. Kompletnie nie ma sensu zadawać pytań i zabiegać o dobre lub niedobre życie, zabiegać o sukcesy, unikać porażek. W ogóle nie ma dobra i zła, jest tylko dzianie się. Z tego powodu zdarzenia nie mają na mnie wpływu, bo i mnie nie ma.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4247122715275333468?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4247122715275333468/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/10/ile-jest-rzeczywistosci.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4247122715275333468'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4247122715275333468'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/10/ile-jest-rzeczywistosci.html' title='Ile jest rzeczywistości?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4962013488615524868</id><published>2010-09-28T20:26:00.005+02:00</published><updated>2010-09-28T20:33:51.982+02:00</updated><title type='text'>Melancholia, bo jak inaczej?</title><content type='html'>Miałem jakieś przeczucie, jakieś odkrycie, jakąś myśl genialną. Miałem ową myśl przez chwilę. Taką myśl i ideę miałem, że już przez chwilę wszystko wiedziałem. Naprawdę wszystko.  Taka to myśl była, że już wiadomo, że nic więcej się wymyśli, że pora już zamykać kram. Taka idea to była, taka mocna.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i zapomniałem co to takiego. Kram trzeba trzymać otwarty jeszcze czas jakiś. A w otwarty kramik jakaś melancholia chyba zajdzie. Najwyższy czas, no bo jak jesień bez melancholii przeżyć. Nie wypada. Bez tych smutków, płaczów, żalów, zapatrzenia się, zamyślenia, nic nie wiedzenia, jakiejś pustki smutnej, przemijania. Bez tego wszystkiego jesień nieważna. Się jesieni to wszystko należy. Więc w najbliższym czasie takie smaki smakować będę. A z wolna, bo jak tu się w melancholii spieszyć?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wszystkim smacznego życzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4962013488615524868?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4962013488615524868/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/melancholia-bo-jak-inaczej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4962013488615524868'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4962013488615524868'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/melancholia-bo-jak-inaczej.html' title='Melancholia, bo jak inaczej?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3134383125092760573</id><published>2010-09-08T14:26:00.002+02:00</published><updated>2010-09-08T14:32:37.293+02:00</updated><title type='text'>STOP</title><content type='html'>Szukam tłumaczenia dla akronimu angielskiego STOP, prostej i fajnej "techniczki" pomagającej zachować, przynajmniej co pewien czas uważność (z angielska: "mindfulness"). Tę techniczkę gdzieś w necie, na jakimś wykładzie podsłyszałem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A znaczy ona:&lt;br /&gt;S - stop - czyli na chwilę zatrzymaj się, skieruj uwagę na siebie;&lt;br /&gt;T - take a breath - weź oddech, świadomie;&lt;br /&gt;O - obserwuj co się z Tobą dzieje, jakie masz napięcia, może zadarte ramiona, może przykurcz może coś jeszcze;&lt;br /&gt;P - proceed - czyli wróć do roboty, do tego co robiłeś.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Trwa kilka sekund, a relaksuje znakomicie. Co więcej można to robić często: w windzie, po drodze, w kolejce, przed komputerem i gdziekolwiek jeszcze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jak to przełożyć na język polski? Może ZWAŁ czyli, Zatrzymaj się, Westchnij, Analizuj i Ładuj dalej?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo ĆWOK: Cisza, Westchnienie, Obserwacja, koniec?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3134383125092760573?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3134383125092760573/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/stop.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3134383125092760573'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3134383125092760573'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/stop.html' title='STOP'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7498434123836208224</id><published>2010-09-05T23:18:00.004+02:00</published><updated>2010-09-05T23:28:59.338+02:00</updated><title type='text'>Cywilizacje równoległe.</title><content type='html'>Się było tydzień temu na konferencji w temacie "Mindfulness" gdzieś w Niemczech. Się oglądało różne prezentacje i prelekcje. Wniosków, pomysłów, przemyśleń, odczuć i w ogóle dużo. Jednak wraz z upływem czasu najważniejsze (choć smutne i mam nadzieję, zbyt pesymistyczne) przemyślenie jest takie oto. Żyjemy w kilku wymiarach kulturowych jednocześnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mały przykład. Jedna strona wymiaru: nasz kraj i chyba Irlandia. Słowo "mindfulness" jest w najlepszym wypadku mało znane , najczęściej nie jest znane w ogóle, a jak znane to kojarzone z atakiem na wiarę ojców. A w Anglii są studia podyplomowe na ten temat. Studia o tyle ciekawe, że wymagają od słuchaczy własnej praktyki medytacyjnej. Kilka uniwerków takie studia (trzeba przyznać, że kosztowne) organizuje. A w Szwecji z kolei ludzie przez komputer owej "uważności" (bo tak tłumaczymy słowo "mindfulness") uczą się na potęgę - 9000 zarejestrowanych użytkowników mają. A Szwedów tylko 8 milionów jest, co powoduje, że rzeczone 9 tysięcy stanowi jakiś promil, zauważalny statystycznie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A w Anglii nawet kampania społeczna promująca uważność sobie idzie: &lt;a href="http://www.bemindful.co.uk/"&gt;http://www.bemindful.co.uk/&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A u nas: u nas nawet nie ma dobrego tłumaczenia samego pojęcia, a niektóre słowniki komputerowe uważają, że słowo uważność nie istnieje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7498434123836208224?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7498434123836208224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/cywilizacje-rownolege.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7498434123836208224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7498434123836208224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/cywilizacje-rownolege.html' title='Cywilizacje równoległe.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4870393386408556312</id><published>2010-09-02T10:14:00.005+02:00</published><updated>2010-09-02T10:37:45.550+02:00</updated><title type='text'>Tło istnienia</title><content type='html'>Poza tym wszystkim co widać, słychać i czuć, albo może poprzez to wszystko, czy wręcz w tym wszystkim, jest Tło Istnienia. Rożnie to nazywamy: Naturą Buddy, Duchem, Pustką, Bogiem, Prarzeczywistością, Wielkim Umysłem, Świadomością. Samo Tło jednak nie ma nazwy, koloru, dźwięku, zapachu, ani żadnych zjawisk. Jednak wciąż i wciąż przyjmuje rożne kolory, dźwięki, formy. I istnieje w ciągłej gotowości do objawienia się i objawia się stale i stale. Tło jest przy tym paradoksalnie niezmienne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak cała moja uwaga jest skierowana na świat zjawisk i form, tego co widać słychać i czuć. I tu się zaczyna zamęt, niepokój, cierpienie. A wystarczy przecież tylko przenieść uwagę na tło, ekran zjawisk, a sprawy się spowalniają, wyciszają, wręcz znikają. Same przebłyski i krótkie olśnienia, momenty kontaktu z Tłem nie wystarczą. Konieczne jest zanurzenie się w nim. Wymaga to jednak sporo pracy i trudu. Najwyraźniej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4870393386408556312?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4870393386408556312/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/to-istnienia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4870393386408556312'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4870393386408556312'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/09/to-istnienia.html' title='Tło istnienia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-2099850430987905370</id><published>2010-08-31T21:08:00.002+02:00</published><updated>2010-08-31T21:17:31.105+02:00</updated><title type='text'>Przeżyć kolejny dzień nadchodzącej jesieni</title><content type='html'>Jak to zrobić? Ano codziennie jednej piosenki słuchać. Na dziś będzie taka:&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/lml3et-Gkk0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/lml3et-Gkk0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-2099850430987905370?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/2099850430987905370/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/08/przezyc-kolejny-dzien-nadchodzacej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2099850430987905370'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2099850430987905370'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/08/przezyc-kolejny-dzien-nadchodzacej.html' title='Przeżyć kolejny dzień nadchodzącej jesieni'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5215996353884858227</id><published>2010-08-25T10:09:00.000+02:00</published><updated>2010-08-25T10:09:03.083+02:00</updated><title type='text'>Po wakacjach - jak historie wędrują przez świat.</title><content type='html'>Powrót do pracy nie sprzyja myśleniu i zadumie. Więc nic nie pisałem. Ale wczoraj się pojawił nowy wątek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wczoraj, jak zwykle co dwa tygodnie, pogadałem sobie przez Skype z Daną z USA. Dana to integralny konsultant, który niemal na pewno pojawi się w Polsce na naszej konferencji. Różnica czasu między Gdańskiem a jego miastem w Stanach to 9 godzin, więc trudno znaleźć taki moment, że ja jeszcze jestem  na nogach, a on już jest obudzony. Ale jakoś dajemy radę. I to całe nasze gadanie ma, oprócz miłego planowania różnych różności i wymiany zdań, jeszcze jeden inspirujący wątek. Otóż siedzę sobie w mieszkaniu w Trójmieście, a na stoliku, przez komputer sobie z całym światem gadam. Takie okienko na cały świat się otwiera. W takich momentach można zdecydowanie docenić zalety mieszkania na prowincji. Mała kula ziemska na moim biurku. Cała kula ziemska. Miliardy ludzi. Byle tylko był pomysł o czym rozmawiać. A na szczęście tych pomysłów nie brakuje. Bo: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Tworzymy sieć firm integralnych w Europie (za parę tygodni mamy większą naradę w gronie Rosjan, Ukraińców, Litwinów, Niemców i kogo tam jeszcze - a wszystko przez Skype), &lt;br /&gt;2. Organizujemy pobyt i warsztaty Dany w Polsce,&lt;br /&gt;3. Sobie o rozwoju snujemy mądrości,&lt;br /&gt;4. Opowiadamy o własnej praktyce,&lt;br /&gt;5. Próbujemy zrozumieć co jeden do drugiego mówi, kim kto jest, jak to w ogóle jest być człowiekiem,&lt;br /&gt;6. Etc., etc - ten wątek jest najlepszy, bo i o tankach, o adopcji dzieci, o biznesie oraz co tam się wymyśli w międzyczasie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dana opowiedział mi wczoraj prostą i krótką historię. Otóż poszedł z kolegami w góry, żeby w spokoju popracować. W ciszy, na odludziu chcieli odpocząć i zaplanować nowy sezon integralny. Trafili dość wysoko, gdzie już nie było nikogo słychać, ani widać. Siedzą nad kompem w krzakach, a z tych krzaków wychodzi dwóch gości, około 60 lat każdy. Jeden czarny, łysy i muskularny; drugi biały, siwy, wysuszony, z brodą po pas. Idą sobie po górach. Przysiadają się do grona zapracowanych ludzi i opowiadają, że od 40 lat, co roku robią sobie wspólnie dwutygodniową wycieczkę w góry. Ze poznali się w wojsku, że ich znajomość jakoś tak się ułożyła, że już ze 40-ty raz razem idą po górach, nie za wiele gadając, choć na początku wycieczki to i owszem coś gadają. A spojrzenia mają spokojne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Siedzą sobie wszyscy razem i powoli dla wszystkich staje się jasne, że życie jest piękne; że to wielkie szczęście żyć; że każda chwila jest wyjątkowa i piękna, a niektóre z tych chwil są niemal ekstatyczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak się zaczął dla mnie wczorajszy wieczór. Dzięki tej historii miałem mnóstwo energii i radości przez długi czas. Tak kamyk wrzucony do jeziora wywołał fale na drugim brzegi wody. Tak historie wędrują przez świat.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5215996353884858227?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5215996353884858227/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/08/po-wakacjach-jak-historie-wedruja-przez.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5215996353884858227'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5215996353884858227'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/08/po-wakacjach-jak-historie-wedruja-przez.html' title='Po wakacjach - jak historie wędrują przez świat.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3313061817838905772</id><published>2010-08-04T14:33:00.000+02:00</published><updated>2010-08-04T14:33:01.615+02:00</updated><title type='text'>Wszystko wiadomo</title><content type='html'>Wiadomo, że do prawdziwego szczęścia, realizacji własnej natury, oświecenia trzeba:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Żyć w "tu i teraz", zanurzyć się w chwili aktualnej,&lt;br /&gt;2. Wyjść, zapomnieć, przekroczyć, wykroczyć poza ego,&lt;br /&gt;3. Porzucić poszukiwania własnej natury, oświecenia,&lt;br /&gt;4. Nie starać się pojąć spraw intelektualnie, porzucić te zamierzenia,&lt;br /&gt;5. Znacznie mniej przejmować się sobą,&lt;br /&gt;6. Etc., etc., &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tylko co z tego, że wiadomo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3313061817838905772?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3313061817838905772/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/08/wszystko-wiadomo.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3313061817838905772'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3313061817838905772'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/08/wszystko-wiadomo.html' title='Wszystko wiadomo'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7439065219652574970</id><published>2010-07-31T12:56:00.001+02:00</published><updated>2010-07-31T13:01:31.492+02:00</updated><title type='text'>Punkty widzenia, czyli co się naprawdę dzieje.</title><content type='html'>W zasadzie to miłe doświadczenie, że każde wydarzenie mogę widzieć, rozumieć z co najmniej kilku pozycji. Wypadek pod Smoleńskiem, walka o krzyż, podnoszenie podatków są w gruncie rzeczy marginalne z tego punktu widzenia. Mam o wiele ciekawsze pole badania - moje własne życie. Laboratorium towarzyszy mi 24 godziny na dobę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze mogę przyjąć, co z reguły zresztą zwyczajowo czynię, pozycję Uczestnika zdarzeń. W tym wypadku, zanurzony po uszy w zdarzeniach, każde z nich ma konkretne znaczenie, sens. Miarą znaczenia i rozumienia zdarzeń są moje opinie, potrzeby, przekonania, emocje i wszystko inne co zwykle przyjmuje się za "Ja". Coś może być dobre, złe, obojętne; może sprzyjać, może być szaleństwem, głupotą lub wręcz przeciwnie - najwyższą mądrością. W tym wypadku walka o krzyż może być walką o wiarę ojców lub przeciwnie - przejawem szaleństwa. Zależnie od moich przekonań jako Uczestnika tych zdarzeń. W tym układzie  zdarzenia mogą być dobre lub złe, można mieć rację lub nie, można cierpieć lub mieć szczęście. Królują emocje, nawyki, ideologie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, mogę przyjąć pozycję Badacza. Wówczas zdarzenia są sceną na której działają różne mechanizmy, a to psychologiczne, a to społeczne, a to biologiczne, ewolucyjne czy jeszcze jakieś. Ambicją tego punktu widzenia jest zrozumienie naturalnie działających sił i energii w świecie i we mnie. Jak ludzie reagują na jakieś zdarzenia, jak ja reaguję na jakieś zdarzenia? Walka o krzyż wówczas przypomina studiowanie zachowania walczących pszczół czy mrówek, a moje własne życie to obserwacja pracowitego życia jakiegoś owada. W gruncie rzeczy świat społeczny nie różni się od studiowania brzóz czy krzewów róży. Z tego punktu widzenia sprawy są interesujące lub nieciekawe; można coś rozumieć lub nie rozumieć; pojmować lub nie pojmować. Sprawy stają znacznie mniej związane z "dobrem i złem". Raczej zakłada się, że świat i życie są sceną działania różnych sił i czasem starcie owych sił daje jakiś rezultat, a czasem coś zupełnie innego. Władcą tego punktu widzenia jest Intelekt. Tutaj szukamy odpowiedzi na różne pytania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie wreszcie, można przyjąć pozycję Świadka, Obserwatora. Składa się na nią spora część Uczestnika i Badacza, ale coś jeszcze. To "coś" nazwałbym "zadziwieniem". O ile Badacz przyjmuje za naturalne, że są pewne mechanizmy o tyle Świadek zaskoczony jest także i tym, że w ogóle są jakieś mechanizmy i obserwuje jak owe mechanizmy w ogóle się pojawiają, a przecież nie muszą. O ile Uczestnik ma pewność co do zdarzeń o tyle Świadek zajęty jest obserwacją tego kto tę rację ma. I jak to jest, że w ogóle ktoś myśli, że ma rację. I jest zadziwiony, że można myśleć w kategoriach "posiadania racji". I jak to jest, że takie przekonanie powstaje. Prawdę mówiąc Świadek bardziej zajmuje się sobą  niż zdarzeniami. A dokładnie swoją świadomością i uwagą. W tej pozycji nie ma rozumienia czy nierozumienia; dobra czy zła; prawdy lub nieprawdy. Nie ma bo być nie może, jest tylko Obserwacja. Nie ma żadnych odpowiedzi, ale nie ma też pytań.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością jest jeszcze wiele innych punktów widzenia nam dostępnych. Tyle na początek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7439065219652574970?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7439065219652574970/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/punkty-widzenia-czyli-co-sie-naprawde.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7439065219652574970'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7439065219652574970'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/punkty-widzenia-czyli-co-sie-naprawde.html' title='Punkty widzenia, czyli co się naprawdę dzieje.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7573761035408777617</id><published>2010-07-26T13:37:00.000+02:00</published><updated>2010-07-26T13:37:37.161+02:00</updated><title type='text'>Ekonomia uwagi</title><content type='html'>Temat zarządzania uwagą zaprząta moją uwagę czas jakiś. Problem ma wiele wymiarów. Tutaj tylko o paru z nich. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze ekonomia. Jakby dobrze policzyć to codziennie jesteśmy poddawani pewno kilkunastu tysiącom różnych przekazów marketingowych. A wszystkie te przekazy walczą to, byśmy je zauważyli. Sklepy są zorganizowane tak, aby pewne produkty przykuwały naszą uwagę. Za najlepszy czas antenowy (a więc taki, który ma szansę przyciągnąć uwagę) płaci się najwięcej. Media w zasadzie funkcjonują poprzez "kupowanie" uwagi odbiorców. W pracy nasza uwaga kierowana jest na różne rzeczy, czasem w sposób zamierzony czasem nie. Zdaje się, że żyjemy w czasach w których uwaga jest dobrem szczególnie drogim. To na co zwrócimy uwagę, jest w następstwie tym co staje się dla nas jakoś ważne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie polityka. Z polityką nieodłącznie związane są media. I tu widać dokładnie jak bardzo uwaga kieruje polityka i pracą dziennikarzy. W gruncie rzeczy kierowanie uwagi na różne aspekty naszego życia społecznego jest kreowaniem tego życia, tej sfery życia, a nie jej odzwierciedlaniem. Prosty przykład - wybór najważniejszego tematu do gazety, tematu na pierwszą stronę. Sam ten wybór jest interpretacją rzeczywistości, a nie jej opisem. Coś się uznaje za ważne, coś z kolei za nieistotne. Drugi przykład - od pewnego czasu sporo miejsca zajmuje dyskusja wokół krzyża harcerskiego. Prawdę mówiąc wydaje mi się to dyskusja marginalna, ale jednak poprzez skupienie uwagi urasta do rangi najważniejszego wydarzenia w naszym kraju.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie życie osobiste. I tu jest duże pole do zaorania. Co właściwie jest w centrum mojej uwagi większość czasu dnia? Obawiam się, że mój dialog wewnętrzny.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7573761035408777617?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7573761035408777617/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/ekonomia-uwagi.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7573761035408777617'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7573761035408777617'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/ekonomia-uwagi.html' title='Ekonomia uwagi'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5007888136607179038</id><published>2010-07-20T12:37:00.004+02:00</published><updated>2010-07-20T12:38:30.181+02:00</updated><title type='text'>Po sesshin - wpis jeden</title><content type='html'>&lt;b&gt;Hipoteza pierwsza – Zen jest oszczędny.&lt;/b&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zen nawet na pierwszy rzut oka wygląda na tradycję oszczędną i minimalistyczną. Dowodów jest pełno. Forma praktyki jest prosta i oszczędna – cóż prostszego można wymyśleć niż siedzenie bez ruchu, a do tego pod ścianą? Chyba tylko leżenie może być prostsze, ale wówczas jest pewność zapadnięcia w drzemkę, a nie praktykowania. Pamiętam dowcip jak to ktoś włamał się do Zendo i zobaczywszy, co w Zendo się znajduje, stwierdził, że nie ma tu nic do ukradzenia, że zdaje się, że ktoś już zrabował to pomieszczenie. Przyznać trzeba, że wystrój Zendo nie powala przepychem. Ludzie w Zendo, tacy sami, cisi, niewyróżniający się. Nazwać adeptów Zen mało kolorowymi, będzie eufemizmem. Sztuka Zen też do barokowych nie należy. Wystarczy poczytać Haiku – 17 sylab, trzy wersy. Dość oszczędnie trzeba przyznać. Jeden obraz, jedna chwila. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaka zatem, może być najbardziej minimalistyczna i oszczędna wizja świata i samego siebie? Taka mi się hipoteza sama z siebie odkryła: otóż nic nie ma sensu, poza samym sobą. Moje życie, świat i wszystko, co się dzieje, jest samo dla siebie sensem, znaczeniem.  Nie jest tak, iż świat powstał w jakimś celu, np. jako emanacja Boga czy wyraz jego woli, Absolutu czy czegokolwiek. Poza światem nie ma Absolutu, raczej (minimalistycznie rzecz biorąc) świat i wszystko, co się tu dzieje to Absolut właśnie. Nie ma Nieba i Piekła – przynajmniej poza tym światem. W tym świecie i owszem jest Piekło i Niebo, ale są one teraz, a nie kiedyś tam. Nie ma czasu przyszłego i przeszłego, jest tylko Tu i Teraz.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Idąc dalej tropem minimalizmu i oszczędności poznawczej odrzućmy wszelkie miary, porównania i oczekiwania. Wówczas znikną także pojęcia dobrego i złego, sukcesu i porażki, udanego i nieudanego, trudnego i łatwego. A nawet, co jest bardzo zaskakujące, zniknie pojęcie gorąca. A było to szczególnie przydatne podczas 40 stopni w cieniu. Jeśli znika miarka przykładana do życia, świata czy samego siebie, nie sposób popaść w niezadowolenie. Wszystko staje się idealne takie, jakie jest. Ból kolan, pleców, pot na twarzy i całym ciele, niewyspanie, zmęczenie, dzięki minimalizmowi, stają się powodem do szczęścia. Świat nagle robi się zachwycający i niezmiernie ciekawy. Wygląda także na to, że niezmiernie kreatywną i ciekawą czynnością jest siedzenie pod ścianą. Po co robić cokolwiek innego? Można iść walczyć o lepsze jutro. Można też usiąść pod ścianą, a ten wybór wygląda atrakcyjniej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z innej strony wszystko, co się dzieje, zwłaszcza z ludźmi, staje się najważniejsze na świecie, ponieważ nie ma nic ważniejszego, ponieważ nie ma nic poza tym, co się dzieje. W związku z tym można posunąć się do górnolotnego stwierdzenia, że wszystko ma „naturę Buddy”. Można też zanurzyć się w świat, taki, jaki jest, nie szukając niczego poza nim i docenić to, co się wydarza. A że wydarza się jednokrotnie, tym większą ma wagę. Każda chwila jest ostatnia, więc zachciewa się zadbać o nią jak o najcenniejszą rzecz w życiu. Minimalizm daje też sporo spokoju, uwalnia energię, która do tej pory pożytkowana była na różne „starania się”. Daje więcej swobody, bo przecież wszystko naprawdę jest w porządku. Minimalizm czyści też pojęcie samego siebie. Myje je tak dogłębnie, że „ja” staje się przezroczyste.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5007888136607179038?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5007888136607179038/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/po-sesshin-wpis-jeden.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5007888136607179038'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5007888136607179038'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/po-sesshin-wpis-jeden.html' title='Po sesshin - wpis jeden'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5754804032678952078</id><published>2010-07-07T15:05:00.002+02:00</published><updated>2010-07-07T15:14:22.555+02:00</updated><title type='text'>Integralny konsulting - refleksja trzecia</title><content type='html'>Z wolna, ale jednak sprawa się rozwija. Już po kilku rozmowach skype'owych jestem i się coś rysuje. Okazuje się, że w kilku krajach wokół Polski są firmy i osoby zainteresowane współpracą, wymianą doświadczeń, rozwojem pomysłów integralnych w biznesie. Kraje te, to: Rosja, Ukraina, Litwa, Niemcy. Na początek nieźle. Wstępne spotkanie planowane jest w okolicach listopada 2010, pewno w Moskwie lub gdzieś w Polsce. Pojawił się nawet termin stworzenia sieci (lub z angielska "network'u"), 2012 rok. Tak więc może coś się uda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Inna sprawa, to pytanie, na które trudno znaleźć odpowiedź: czemu w naszym kraju tak mało, tak wolno? Pierwsza próba odpowiedzi jakoś z minionymi wyborami mi się wiąże. Podczas kampanii wyborczej słowa: naród, Polska, były odmieniane przez wszystkie przypadki. Znaczy, że "My Polacy" bardzo sobie te wartości cenimy. Pewno dlatego politycy je tak chętnie manifestują. Z tym, że z drugiej strony oznacza to też, że jesteśmy przesiąknięci myśleniem, czy też postawą konwencjonalną. A więc nie integralną. Stąd z takim trudem przebija się wszystko, co wychodzi poza ten schemat. Prawdę mówiąc, w ogóle się&amp;nbsp; nie przebija.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wartości narodowe akcentują niezależność, podczas gdy wartości integralne akcentują współzależność. Myślenie w kategoriach narodowych nie jest w stanie rozwiązać problemów z jakimi nasz kraj ma do czynienia, a które to problemy powstają daleko poza naszymi granicami: kryzys, zmiany klimatyczne, terroryzm, bieda na świecie i wiele innych. Co gorsza te problemy mają na nasz kraj bardzo silny wpływ. Co widać gołym okiem. Myślenie w kategoriach patriotycznych, narodowych, nie tylko nie da rady tych problemów rozwiązać, ale nawet zrozumieć. Pierwszy powód zatem, dla którego tak trudno z integralnością, współzależnością w naszym kraju się przebić, to dominujące systemy wartości, a co za tym idzie i myślenia.Nawet jeśli myślenie konwencjonalne jest nieskuteczne w dzisiejszym świecie. Choć jasna strona tego kłopotu jest taka, że być może "czas nadchodzi". Także dla nas. Myślenie w kategoriach narodowych i patriotycznych nie ma w zasadzie sensu. Świat zbyt się skomplikował. Nie da rady zmienić klimatu czy poradzić sobie z kryzysem dbając o lekcje patriotyzmu w szkołach. Zresztą z chyba żadnym poważnym kłopotem jaki mamy patriotyzm nie da rady. Być może należałoby o sobie myśleć najpierw jako o "ludziach", a dopiero potem jako o "Polakach". Świat jest, nie ma innej opcji, globalną wioską, z niesłychanie gęstą siecią powiązań, zależności. Żadne, najbardziej okazałe muzeum nie pomoże poradzić sobie z nadchodzącą dominacją Chin. A że owa dominacja wpłynie na nasze codzienne życie, nie muszę nikogo przekonywać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi powód jest taki, że jakiekolwiek zamiary zastosowania integralności w działaniu wiążą się także ze zmianą w życiu osobistym. Każdy z nas stanowi zarówno część problemu jak i rozwiązania. A to wymaga osobistej pracy nad sobą. A jakoś mam wrażenie, że statystycznie rzecz biorąc, jesteśmy skłonni widzieć w innych "samo zło", a w swoim postępowaniu przykład nienagannej uczciwości i prawości.Co więcej wydaje mi się, że osoby ceniące sobie "naród, patriotyzm" nie są raczej skłonne do negocjowania tego zestawu wartości. A więc do zmiany swojego sposobu myślenia, niezależnie od skuteczności lub jej braku związanego z takim podejściem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Żeby jednak nie tylko narzekać - zapraszam do kontaktu jak kto zainteresowany tym co pisałem na wstępie tego posta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5754804032678952078?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5754804032678952078/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/integralny-konsulting-refleksja-trzecia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5754804032678952078'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5754804032678952078'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/integralny-konsulting-refleksja-trzecia.html' title='Integralny konsulting - refleksja trzecia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6514749600012644100</id><published>2010-07-02T10:21:00.000+02:00</published><updated>2010-07-02T10:21:07.980+02:00</updated><title type='text'>Cywilizacja "za mało"</title><content type='html'>Jak się rozejrzeć wokoło można zobaczyć, że żyjemy w świecie, w którym wciąż czegoś za mało. Może być za mało, zaczerpnę z wątków kampanii wyborczej:&lt;br /&gt;&lt;ul&gt;&lt;li&gt;Wartości, religii, kościoła, wiary,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Patriotyzmu w ludziach,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Postępu, rozwoju, modernizacji,&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Bogactwa, dostatku, szczęścia.&lt;/li&gt;&lt;/ul&gt;Ciągle nam czegoś brakuje, także w naszych życiach osobistych: przestrzeni życiowej, kasy, wolnego czasu, sukcesów, odpoczynku,&amp;nbsp; podróży, nowych wrażeń, inspiracji, uniesień, przyjaciół, fajnych książek czy filmów. Oraz pewnie miliona innych rzeczy. Zabawne, że poczucie "za mało" niezwiązane jest ze stanem konta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może tak zaryzykować ostrą hipotezę, że wszystko jest w porządku, że niczego nie brakuje?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6514749600012644100?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6514749600012644100/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/cywilizacja-za-mao.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6514749600012644100'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6514749600012644100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/07/cywilizacja-za-mao.html' title='Cywilizacja &quot;za mało&quot;'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5532838890186056049</id><published>2010-06-30T11:53:00.000+02:00</published><updated>2010-06-30T11:53:53.326+02:00</updated><title type='text'>Jakiego koloru jest nasz kraj?</title><content type='html'>Obserwując wydarzenia związane z wyborami można się pokusić o pewne hipotezy w oparciu o Dynamikę Spiralną Graves'a. W ogniu kampanii wyborczej pewne istotne cechy obydwu najważniejszych ugrupowań stają się nieco lepiej widoczne. Kilka hipotez:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Obydwa ugrupowania są wielokolorowe, ale też obydwa mają wyraźnie zarysowany kolor niebieski czyli konserwatyzm.&amp;nbsp; Wynika to pewnie z faktu, że nasz kraj jako całość jest średnio rzecz biorąc niebieski. Stąd rys konserwatywny, ojczyźniany, katolicki, patriotyczny, lokalny musi być obecny, bo tacy są wyborcy. Stąd rola kościoła, prawd objawionych. Stąd raczej konserwatyzm w obyczajach. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;PiS ma kilka domieszek poza niebieskim. Najwyraźniejszy jest chyba purpurowy czyli apoteoza przynależności do grupy etnicznej, wyraźny przywódca, poczucie zagrożenia na zewnątrz. &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Platforma zaś ma trochę domieszki pomarańczowego czyli lekkiego liberalizmu i pochwały indywidualności. Delikatnie.&amp;nbsp; &lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jak pożenić te kolory w jeden? Wygląda, że się&amp;nbsp; nie da. Wygląda na to, że żyjemy w dwóch różnych krajach. Być może tylko wobec jakiegoś zagrożenia ten kraj się scala. W normalnych warunkach to niemożliwe. Potrzeba nam żółtego przywódcy, albo po prostu więcej żółtego na co dzień. A tego nie widać. Ale chyba ani przywódca, ani żółtości codzienne spraw nie polepszą. Przyjdzie nam żyć czas jakiś jeszcze w dwóch krajach równocześnie. Krajach, które nie mają najmniejszej szansy na współpracę i porozumienie. Nie ma szansy, bo tu o wartości chodzi, a te nie poddają się negocjacjom. &lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5532838890186056049?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5532838890186056049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/jakiego-koloru-jest-nasz-kraj.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5532838890186056049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5532838890186056049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/jakiego-koloru-jest-nasz-kraj.html' title='Jakiego koloru jest nasz kraj?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4907198053863668313</id><published>2010-06-28T15:18:00.032+02:00</published><updated>2010-06-28T15:42:31.442+02:00</updated><title type='text'>Poniedziałek - Bóg mnie wnerwia</title><content type='html'>Jak zwykle w poniedziałek, kiedy na zewnątrz pogoda, a do roboty trzeba iść, pojawia się niechęć i rodzaj złości. Dziś szczególnie duże natężenie te uczucia mają. No i złość obiektu szuka, i znajduje. Walnę z grubej rury - Bóg mnie wnerwia. Sam ON, ten jedyny prawdziwy. Żeby nie było, że tylko w poniedziałek. Od pewnego czasu mnie wkurza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaczęło się od tekstu przeczytanego &lt;a href="http://komentarzedokazan.blog.onet.pl/"&gt;tutaj.&lt;/a&gt; Potem, celem wzmocnienia doznań, posłuchało się wiadomego radia, aż wreszcie w książce &lt;a href="http://merlin.pl/Cuda-i-mistycy_Bert-Ghezzi/browse/product/1,534728.html;jsessionid=E59B198547EEC28A720EB1E029D70369.LB2#fullinfo"&gt;Berta Ghezzi'ego "Cuda i mistycy"&lt;/a&gt; się pomysł skrystalizował.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W książce tej opisana jest sylwetka świętej Perpetui, która zginęła śmiercią męczeńską, powalona na arenie przez dzikie zwierzę, aż w końcu żołnierz rzymski poderżnął jej gardło. Odsyłam do opowieści o jej życiu i śmierci. Opowieści, która we wspomnieniach męczenniczki jest wzruszająca, zgodnie ze słowami autora książki: "Tuż przed swą męczeńską śmiercią Perpetua spisała wzruszającą relację ze swych ostatnich dni". Ta "wzruszająca relacja" dotyczy, w skrócie tego, jak święta żegna się ze swoim synkiem, mężem, ojcem, przebywając w celi śmierci, gdzie znalazła się, jak inni Chrześcijanie, z powodu odmowy oddania hołdu Cesarzowi. Rodzina błaga świętą Perpetuę, żeby jednak złamała się, zapaliła kadzidełko przed posążkiem Cesarza, w ten sposób ratując swoje życie. Jednak Perpetua jest nieugięta, nie chce wyrzec się Boga (znaczy zapalić kadzidełka przed posążkiem). W tym postanowieniu wzmacnia ją jej nauczyciel, sam wydany na pastwę dzikich bestii oraz rozliczne wizje drabin, świetlistości i różnych innych cudów jakie się będą działy. Rzecz dzieje się w początkach Chrześcijaństwa czyli w roku śmierci Świętej, w roku 203. Jak pisze autor: "Perpetua kochała ludzi z całego serca. O rodzinę i przyjaciół troszczyła się bardziej niż o siebie. Kochała ojca głęboko, choć czuła, że postępuje z nim okrutnie. Kochała też czule swojego synka". I wszystkich ich zostawiła w imię Boga. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Prawdę mówiąc nie bardzo wiem co myśleć o Bogu, który chce, aby w ku jego czci osierocać dzieci, krzywdzić najbliższych, oddawać życie w imię, przyznam, że dość absurdalnej, niechęci zapalenia kadzidełka przed jakimś tam posążkiem. W imię powstrzymania się przed wykonaniem jakiegoś aktu symbolicznego. W zasadzie taki Bóg wzbudza we mnie sporą niechęć.&amp;nbsp; Co dla tego Boga jest ważne? Bo przecież nie ludzie. Bo przecież nie szczęście osieroconego dziecka. Choćby i dziecko wybaczyło oprawcom matki, wybaczyło swojej matce, że tak idiotycznie i nieodpowiedzialnie postępuje ze swoim życiem. Choćby i Bóg im wszystkim wybaczył - ja nie dam rady im wybaczyć.&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeszcze większą niechęć czuję do nauczycieli biednej i ,moim zdaniem, po prostu obłąkanej Perpetui, za to, że nawkładali jej do głowy jakichś śmieci. A ona w imię tych śmieci życie swe oddała i skrzywdziła mnóstwo ludzi wokół niej. Jedyne wyjaśnienie, że działo się to dość dawno, kiedy ludzkość, a zwłaszcza poszczególni ludzie tę ludzkość tworzący nieco inny stosunek do świata mieli, nieco inaczej Rzeczywistość rozmieli. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Być może z punktu widzenia Boga, Absolutu nieszczęścia jednego dziecka to "pikuś". Być może nawet i śmierć jednego dziecka to nic ważnego wobec wieczności. Mnie to jednak zdecydowanie się nie podoba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A do tego następcy tego Boga nakazują nam czcić i naśladować tę biedną i szaloną kobietę. Nigdy w życiu tego nie zrobię!&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4907198053863668313?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4907198053863668313/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/poniedziaek-bog-mnie-wnerwia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4907198053863668313'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4907198053863668313'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/poniedziaek-bog-mnie-wnerwia.html' title='Poniedziałek - Bóg mnie wnerwia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7815951550855144202</id><published>2010-06-14T15:42:00.000+02:00</published><updated>2010-06-14T15:42:33.522+02:00</updated><title type='text'>Integralny konsulting - refleksja druga</title><content type='html'>Jedno z pytań jakie można sobie zadać pomagając organizacjom przeprowadzić zmianę, jest pytanie o to za co właściwie płaci klient konsultantowi? Jedną z możliwych odpowiedzi jest: za uwagę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czym jest uwaga? W tym wypadku ma co najmniej dwa znaczenia. Po pierwsze oznacza poświęcania swojej osobistej uwagi problemom klienta, swojego czasu, swojego życia wreszcie. W tym rozumieniu&amp;nbsp; integralny konsulting jest zatem także specyficznym stylem życia, sposobem obecności konsultanta. To co się powinno w efekcie tak rozumianej "uwagi", choć być może "obecność" byłoby lepszym słowem, dziać to zmiana sposobu rozumienia i bycia u klienta. Jest przecież klient jako człowiek fragmentem zmian jakie w organizacji powinny zajść. Konsultant swoją obecnością "sprzedaje" pewien pomysł na rozwój organizacji, na rozwój osobisty jednocześnie. Oznacza to mniej więcej tyle, że integralny konsulting zaczyna się od integralnego konsultanta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie "uwaga" oznacza, a jest to rozumienie nieco w tym wypadku trafniejsze,&amp;nbsp; kierowanie rozważań, poszukiwań na inne obszary niż zwykł to czynić klient. Pasuje do tego rozumienia metafora czy też model AQAL. Każdy z nas, jest silniej skoncentrowany na jakimś fragmencie rzeczywistości. Zgodnie z AQAL może to być świat wewnętrznych przeżyć, zachowania, systemy i wyniki lub obszar wspólnoty i kultury organizacji. Zwyczajowo wszystkie problemy i ich przyczyny oraz rozwiązania szukamy właśnie w tym zwyczajowo uprzywilejowanym przez nas obszarze. Podczas, gdy zarówno przyczyny jak i rozwiązania są wszędzie. I integralny konsultant rozszerza pole uwagi na inne obszary i w ten sposób komplikuje obraz organizacji, pokazuje jego złożoność, ale i zwraca uwagę na inne niż zwyczajowe drogi wyjścia z sytuacji. Punktem wyjścia jest zawsze ten kwadrant, który klient faworyzuje. Jednak stopniowo powinien on, klient, doceniać wagę pozostałych kwadrantów i wszystkie je obdarzyć uwagę właśnie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomina mi się krotka historyjka jaką opowiedział profesor Cialdini podczas jednego ze swoich wykładów. Cytuję z pamięci, więc może niezbyt dokładnie, ale co tam. W Nowym Jorku dwóch kolegów szło na lunch. Po drodze spotkali niewidomego żebraka, który na kartoniku miał mniej więcej taki napis: "Jestem&amp;nbsp; niewidomy, zbieram na jedzenie". Jeden z kolegów, dyrektor kreatywny znanej agencji reklamowej, powiedział: "Słuchaj dopiszę na tej kartce trzy słowa i zobaczymy czy coś to da". Następnie dopisał owe trzy słowa i razem schowali się za rogiem obserwując reakcję przechodniów. Jak się łatwo domyślić "przychody" żebraka wzrosły.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jakie to były trzy słowa? "A wokoło jest wiosna". Przez co napis brzmiał: "Jestem&amp;nbsp; niewidomy, zbieram na jedzenie. A wokoło jest wiosna". Jedną z możliwych interpretacji tego zabiegu jest zwrócenie uwagi przechodniów na coś co i tak już było, tyle, że w tle. Wszyscy przecież wiedzieli, że jest wiosna, ale mało kto zwracał na to uwagę. Napis pokazał zarazem wielkość dramatu niewidomego żebraka, ale i piękną pogodę wokoło. Uznałbym to za przykład integralnego konsultingu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7815951550855144202?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7815951550855144202/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/integralny-konsulting-refleksja-druga.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7815951550855144202'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7815951550855144202'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/integralny-konsulting-refleksja-druga.html' title='Integralny konsulting - refleksja druga'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-2324118335747775753</id><published>2010-06-09T13:31:00.002+02:00</published><updated>2010-06-09T13:48:21.439+02:00</updated><title type='text'>Integralny konsulting- refleksja pierwsza</title><content type='html'>Zaczynam powoli wpisywać co mi się nauczyło w Rosji podczas konferencji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Integralne podejście w biznesie nie jest żadną tajemną metodą przerabiania ludzi w anioły, propagowaniem duchowości, rozwijaniem ludzi, bo trzeba się rozwijać czy wreszcie tajemną sztuką.&amp;nbsp; Jest za to, metodą rozwiązywania problemów organizacyjnych. Idea jest prosta. Współczesne organizacje stoją wobec problemów niesłychanie skomplikowanych. Wiele z tych problemów ma postać błędnego koła, z którego nie widać wyjścia. Podejście integralne oferuje możliwość rozwiązania kłopotów wychodząc z dość oczywistego założenia, że złożone problemy można rozwiązać tylko wprowadzając organizację na wyższy stopień złożoności i skomplikowania. Niejako przekraczając aktualny poziom i złożoność organizacji. Tylko tyle.&amp;nbsp; Ale też i aż tyle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak to robić? Znowu dość prosto, choć rzecz jasna w wykonaniu niekoniecznie prosto. Pierwszy krok to porządna i dokładna analiza aktualnego stanu organizacji. Najlepiej z wykorzystaniem AQAL. Aby opisać stan aktualny organizacji (firmy, działu, zespołu, Państwa, rządu czy czegokolwiek takiego) konieczne jest zebranie sporej ilości danych, tak aby wszystkie kwadranty AQAL'a były maksymalnie szczegółowo opisane. Metody zbierania informacji - klasyczne: wywiady, obserwacje, testy, kwestionariusze, analiza raportów i danych, benchmarking i co tylko pomoże w wypełnieniu diagramu AQAL. Taka analiza doprowadza do kilku, z czasem wydaje się oczywistych, konkluzji:&lt;br /&gt;1. Widać mechanizm błędnego koła, wzajemne napędzanie się diabelskich mechanizmów.&lt;br /&gt;2. Widać wkład różnych części organizacji w generowanie zaklętych kręgów. W tym widać udział Zarządu we wzorze.&lt;br /&gt;3. Widać także, że każde rozwiązania wychodzące z tylko jednego kwadrantu, prędzej czy później doprowadzi do tego samego. Wygląda na to, że tylko równoległa praca we wszystkich obszarach organizacji ma niejakie szanse na powodzenie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można powiedzieć, że integralny konsulting nie daje prostych recept. Czasem daje nie odpowiedzi, ale więcej pytań. Daje za to zrozumienie mechanizmu, zdawałoby się, nierozwiązywalnego problemu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krok drugi to zaprojektowanie zmian w taki sposób, aby "interesy" wszystkich czterech kwadrantów były zagwarantowane.&amp;nbsp; Metaforą tego podejścia jest zatrudnienie czterech firm doradczych, każdej z innego kwadrantu, których zadaniem jest wypracowanie wspólnego rozwiązania. Tak, aby wszyscy mieli rację. Metody wykorzystywane w tym zakresie są różnorodne, bo i różnorodnych obszarów dotykają: coaching, doradztwo finansowe, benchmarking, szkolenia, rozwój przywództwa, zmiana kultury organizacyjnej, TQM i wszystko inne, co tylko sprawdziło się jako metoda zmiany organizacyjnej. Ważne jest, aby zachować oddziaływanie na wszyskie obszary funckjonowania organizacji, na wszystkie kwadranty AQAL.&amp;nbsp; To wszystko.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczególnie dobrze takie podejście sprawdza się w pracy z problemami społecznymi.&amp;nbsp; Być może dlatego wiele instytucji publicznych, rządowych i samorządowych stosuje je w praktyce. Tyle, że nie w Polsce.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-2324118335747775753?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/2324118335747775753/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/integralny-konsulting-refleksja.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2324118335747775753'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2324118335747775753'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/integralny-konsulting-refleksja.html' title='Integralny konsulting- refleksja pierwsza'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5731142752928434513</id><published>2010-06-04T11:30:00.002+02:00</published><updated>2010-06-04T11:31:29.692+02:00</updated><title type='text'>Sankt Petersburg część 3 "Integralny świat"</title><content type='html'>Tak się zabieram, ale zabrać nie mogę do napisania streszczenia z konferencji i warsztatów w Rosji. A brak takiej relacji stawia pod znakiem zapytania fakt, czy tam ktokolwiek w ogóle był? Na dowód, że jednak coś było, link do zdjęć z tego wydarzenia: &lt;a href="http://www.coachinstitute.ru/management/Fotogalery_integr_seminar.php"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjechali ludzie z Rosji, Ameryki, Litwy, Ukrainy no i z Polski. Najkrótsza relacja jest taka, że na integralności da radę zarobić pieniądze. Integralne podejście stosuje się w coachingu, konsultingu, zarządzaniu zmianami, selekcji i rekrutacji etc. A więc działa. I to jest pocieszające. Z tym, że nie w Polsce. Ale może i u nas się pojawi. Ogólnie na duchu podniesiony wróciłem. Nawet bez kiwania palcem, bez wysiłku z mojej strony, rzeczy się dzieją. Znaczy, że wszystko w porządku. Czasem warto pomyśleć jak pod taki nurt się podłączyć, a potem znowu zrelaksować.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5731142752928434513?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5731142752928434513/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/sankt-petersburg-czesc-3-integralny.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5731142752928434513'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5731142752928434513'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/06/sankt-petersburg-czesc-3-integralny.html' title='Sankt Petersburg część 3 &quot;Integralny świat&quot;'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5054931584736613167</id><published>2010-05-27T11:07:00.001+02:00</published><updated>2010-05-27T11:13:38.187+02:00</updated><title type='text'>Sankt Petersburg część 2 "Magia"</title><content type='html'>Idę sobie niepozorną ulicą i rozmawiam z Eleną o różnościach, między innymi o rosyjskiej literaturze. Wpada mi do głowy, że w mojej młodości jednymi z najważniejszych książek jakie czytałem i jakie, w gruncie zrobiły ze mnie, to czym jestem, to książki Bułhakowa i Dostojewskiego. Gdybym miał wziąć tylko jedną książkę na tzw. bezludna wyspę, to byłaby to pewnie "Mistrz i Małgorzata". Potem Dostojewski, najbardziej "Bracia Karamazow" i "Zbrodnia i Kara". Wtedy Elena szarpie mnie za rękaw, gdzieś ciągnie i stajemy pod tablicą na murze budynku, na której to tablicy jest napisane, że w tym domu Fiodor Dostojewski napisał "Zbrodnię i Karę". A zaraz obok hotel oferujący wyprawy śladami Dostojewskiego. W tym samym hotelu jest i zaproszenie do innego miejsca, tym razem do Moskwy. Do domu, w którym jest muzeum Bułhakowa. A na dachu tego domu Woland siedział i patrzył na Moskwę przed jej opuszczeniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Magia, chyba, polega na tym, że czas i przestrzeń się zakrzywiają. Wszystko: wnętrze i zewnętrzne; przeszłość, teraźniejszość i przyszłość; przestrzeń różnorodna i czas zwykle oddalone od siebie - wszystko to nagle jest razem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tu się zaczęły plany wyjazdu do Moskwy. Jedno magiczne miejsce, przerzuca poprzez tunel czaso - przestrzenny do drugiego magicznego miejsca.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5054931584736613167?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5054931584736613167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/sankt-petersburg-czesc-2-magia.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5054931584736613167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5054931584736613167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/sankt-petersburg-czesc-2-magia.html' title='Sankt Petersburg część 2 &quot;Magia&quot;'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5110334589997331763</id><published>2010-05-26T22:38:00.006+02:00</published><updated>2010-05-27T10:56:06.041+02:00</updated><title type='text'>Sankt Petersburg część 1 "Ludzie"</title><content type='html'>Byłem, widziałem białe noce, ciepło było i treściwie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz o kolacji w przyjemnej kafejce, w poniedziałek wieczorem. Koszt około 1000 rubli na głowę; menu trzy flaszki wina, dla mnie tatar z łososia oraz pierogi z serem, maczane w sosie i śmietanie. Bardzo dobre. Rzecz jasna interlokutorki pozamawiały sobie kuchnię "fusion", bo rosyjskiej nie jedzą w knajpach, a u siebie, na co dzień. Ja rosyjskiej kuchni na co dzień nie jem, więc mogłem. A 1000 rubli to 100 złotych, bo nasz zet to ichnia dyszka. Znaczit, szto ceny pochożyje kak w Polszie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jedna z rozmów była o katastrofie pod Smoleńskiem. Katastrofa u wielu Rosjan wywołała rodzaj przerażenia; przerażenia z powodu "Znowu będzie na nas". Między innymi dlatego, tak wielu Rosjan, spontanicznie pomagało nam, Polakom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potem rozmowa popłynęła w stronę ich własnych Katynii, ich historii. Rzecz się straszna objawiła. Rosjanie przez wiele lat zabijali się nawzajem, skazywali na łagry za byle co; podejrzewali o najgorsze. System stalinowski zbudowany był na niesłychanej przemocy; szybkiej "rotacji" ludzi na ważnych stanowiskach; donosach; mordowaniu całych narodów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rosjanie sami sobie zgotowali holokaust. I ten holokaust nigdy nie został rozliczony. Mordercy, ich dzieci i wnukowie, żyją razem ze swoimi ofiarami. Ludzie boją się poznawać historię swojej rodziny, żeby nie odkryć jakichś strasznych postaci, którzy byli wujkami, ciociami, dziadkami. Jak zrozumiałem w Rosji jest coś w rodzaju podwójnego życia. O pewnych rzeczach się nie rozmawia; pewne tematy są zakazane; pole społecznego tabu jest bardzo duże. Tabu chroni kruchą równowagę psychiczną. Najtrudniej wytłumaczyć to dzieciom w przedszkolu, które pytają Panie przedszkolanki o wszystko, a dorośli wiedzą, że o rożne rzeczy pytać nie można. Tylko jak to wytłumaczyć dzieciom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pomyślałem o awanturach jakie w Polsce wzbudziła lustracja. A przecież u nas chodziło tylko o wskazanie TW, donosicieli. W porównaniu z tym co się działo w ZSRR można powiedzieć, drobne, wręcz kosmetyczne kwestie. Z tej perspektywy przyjrzenie się swojej historii przez Rosjan wydaje mi się niewyobrażalne, po prostu niemożliwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I wtedy, po trzeciej butelce wina, znowu zakręt w rozmowie. Okazuje się, że II wojna światowa jest wciąż żywa, jakby się zdarzyła niedawno. Każdy ma kogoś kto poległ; kto był bohaterem; kto walczył. Rosyjski naród przetrzyma wszystko, przetrzymał nawet tę wojnę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A potem były już tylko piosenki: "Eto risunok malcziszki..." i wspomnienia z wizyt w Polsce; jak to było kiedy ZSRR był super potęgą; jak demoludy niecierpiały Ruskich; porzekadeł "Kurica nie ptica GDR nie zagranica" (tak mówiono u nich, u nas była "Polsza", nie GDR czyli NRD).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie, eksperymentalnie, rozmawialiśmy równolegle w dwóch językach, Oni po rosyjsku, ja po polsku. No i się znakomicie rozumieliśmy. Wedle nich język polski jest podobny do starocerkiewnego, jakiego się używa w cerkwiach podczas liturgii. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I pięknie. Ludzie wiodą swoje życia, a wszyscy jesteśmy jednym światem. Nawet bez picia wina to widać. A po wypiciu wina sprawa się klaruje i staje wzruszająca. Do popłakania się wzruszająca. Przepiękna wręcz.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Będzie więcej o Piterze, jak mówią mieszkańcy tego miasta na Sankt Petersburg. Będzie więcej o tym mieście na tym blogu, bo to miasto tragiczne, piękne, tajemnicze i magiczne. Po raz pierwszy byłem tam w 1981 roku. A drugi raz w maju roku 2010. Więc jest o czym pisać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5110334589997331763?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5110334589997331763/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/sankt-petersburg.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5110334589997331763'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5110334589997331763'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/sankt-petersburg.html' title='Sankt Petersburg część 1 &quot;Ludzie&quot;'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4443343092389978804</id><published>2010-05-13T16:00:00.000+02:00</published><updated>2010-05-13T16:00:40.055+02:00</updated><title type='text'>Kłopot i ułatwienie zarazem.</title><content type='html'>Największy kłopot, ale i ułatwienie zarazem związane z posiadaniem światopoglądu czy opinii na różne tematy jest takie, że rzeczone poglądy i opinie nie mają większego znaczenia. Znaczenie ma tylko to co z tego co myślimy o świecie i sobie, co myślimy, że jest warte robienia, znaczenie ma tylko to, co rzeczywiście robimy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Możemy mieć przekonanie, że zdrowy tryb życia jest wartościowy. Zresztą chyba większość ludzi to potwierdzi. Możemy mieć pogląd, że należy się rozwijać. Można myśleć, że trzeba dbać o środowisko. Możemy mieć jeszcze całą, długą listę podobnych przekonań. I wszystkie one są do śmieci, jeśli tylko je mamy w głowie, nie w działaniu. I to jest utrudnienie. Bo sami przed sobą wiemy, że różne wygłaszane mądre zdania są psu na budę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale jest też to ułatwienie, pod warunkiem, że ograniczymy rozsiewanie poglądów do tych tylko, którymi naprawdę żyjemy.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4443343092389978804?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4443343092389978804/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/kopot-i-uatwienie-zarazem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4443343092389978804'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4443343092389978804'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/kopot-i-uatwienie-zarazem.html' title='Kłopot i ułatwienie zarazem.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6973343008873839445</id><published>2010-05-12T15:43:00.003+02:00</published><updated>2010-05-12T15:47:22.788+02:00</updated><title type='text'>Wraca Konserwatyzm i już go widać. Post zaangażowany politycznie.</title><content type='html'>Najpierw niedokładne cytaty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwszy cytat z filmu Allena "Co nas kręci, co nas podnieca". Komentując metamorfozę jednej z postaci, główny bohater filmu mówi mniej więcej coś takiego: "A swoje konserwatywne poglądy wyrzuciła do ścieku, dokładnie tam, gdzie jest ich miejsce". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytat drugi, jaki gdzieś w mediach się pojawił: "Wygrana ultrakonserwatywnej partii, a dokładnie rzecz biorąc wygrana takiego prezydenta będzie stratą co najmniej pięciu lat dla Polski." Cytat niezbyt dokładny, ale wygląda na to, że podzielany przez wielu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cytat trzeci: badania pokazują, że szczęście zależy bardziej od tego w jakim społeczeństwie się jest,  niż od pozycji jaką się w danym społeczeństwie zajmuje. Co znaczy, że lepiej być zwykłą rybką w czystym jeziorze, niż rekinem w zasyfionym morzu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Więc tak, czeka nas ogrom defilad; uroczystości państwowych; polskie flagi powiewające na każdym rogu; słowo "patriotyzm" odmieniane we wszystkich przypadkach; bogobojność i życie zgodne z prawem naturalnym, które jakie jest nieliczni wiedzą. To nas czeka. Czeka nas parada konserwatyzmu, który powinien znaleźć się tam gdzie jego miejsce (patrz cytat pierwszy), ale się nie znajdzie. Jeziorko się zabrudzi, co jednak jest kłopotem także osobistym (patrz cytat trzeci). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy jednak jest to strata czasu? I tak, i nie. Z punktu widzenia jeziora - trochę tak, trochę nie. Wydamy końskie pieniądze na parady. Być może jednak kolejne pięć lat jest konieczne, żeby naocznie ujrzeć, że to nie ma sensu. Że rozliczenia niczego nie rozliczają.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z punktu widzenia rybki? Cóż takie właśnie będzie moje życie. Takie oto, nie da rady tego czasu stracić. Będzie on właśnie taki. Z niecierpliwą ciekawością czekam na rozwój wypadków.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6973343008873839445?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6973343008873839445/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/wraca-konserwatyzm-i-juz-go-widac-post.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6973343008873839445'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6973343008873839445'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/wraca-konserwatyzm-i-juz-go-widac-post.html' title='Wraca Konserwatyzm i już go widać. Post zaangażowany politycznie.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8276564120589297485</id><published>2010-05-11T10:17:00.004+02:00</published><updated>2010-05-11T10:22:55.068+02:00</updated><title type='text'>Wielki potencjał pytań bez odpowiedzi. I bez sensu.</title><content type='html'>Wygląda na to, że sporo zamieszania powodują pytania, które stawia się także dlatego, że można je postawić. Np. pytanie: "Jaki sens ma życie?". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze pytanie wygląda na nieco bezsensowne ponieważ nie ma czegoś takiego jak "życie", w sensie "życie w ogóle". Albo inaczej: słowo "życie" jakkolwiek w przypadku tego pytania przyjmuje formę rzeczownika, zdecydowanie rzeczownikiem nie jest, a więc czymś niezmiennym, trwającym bez ruchu, jak kamień, czymś takim życie nie jest. W tym wypadku odpowiedź za każdym razem brzmiałaby inaczej. W zależności od tego kto, komu i w jakich okolicznościach je stawia. Nie ma jednej odpowiedzi. Z tego punktu widzenia pytanie to nie ma sensu. Żeby choć trochę do sensowności się przybliżyć trzeba by je gruntownie przeformułować, np w kierunku czegoś takiego: "Jaki sens ma w tej chwili moje działanie?". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo jeszcze inaczej: żeby przymierzyć się do odpowiedzi na to pytanie trzeba zdefiniować pojęcie "życia". W tej definicji pojawią się słowa, które też będą domagać się zdefiniowania. I tak bez końca. Słowem - pytanie nie ma sensu. Natomiast ze względu na naturę języka można je postawić. I wielu ludzi je sobie stawia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie, jako się rzekło wielu ludzi takie pytanie może mieć w głowie. Pytanie to domaga się odpowiedzi. Wierci się w czaszce. I to jest jego wielki potencjał. Potencjał wykorzystywany przez różnorodne, nazwę to, korporacje religijne. Np. odpowiedź może brzmieć: "Służba Bogu", "Poświęcanie się", "Zbawienie" i wiele, wiele innych. I odpowiedzi te nie mają sensu z tego tylko powodu, że samo pytanie jest bezsensowne. Natomiast odpowiedzi te mają wielki potencjał. Potencjał zagospodarowywania ludzkich dusz i umysłów. Co widać na każdym kroku. Przynajmniej w naszym kraju.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8276564120589297485?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8276564120589297485/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/wielki-potencja-pytan-bez-odpowiedzi-i.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8276564120589297485'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8276564120589297485'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/wielki-potencja-pytan-bez-odpowiedzi-i.html' title='Wielki potencjał pytań bez odpowiedzi. I bez sensu.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8423110199694863616</id><published>2010-05-10T12:04:00.000+02:00</published><updated>2010-05-10T12:04:06.556+02:00</updated><title type='text'>Totalna katastrofa</title><content type='html'>Cóż, powoli odkrywam, z niejakim zdziwieniem przyznać muszę, otóż odkrywam, że życie to nic innego jak wielka, totalna katastrofa. Nie ma zmiłuj, z każdą chwilą bliżej starości i śmierci. Prawdę mówiąc śmierć może przyjść w dosłownie każdym momencie, choroba także samo. Nic pewnego zatem nie ma. Wszystko co najdroższe, najmilsze, najbliższe - kiedyś stracimy. Najskrytsze plany albo nie wyjdą, albo jak wyjdą, to tylko gorzej okazać się może. Nadchodząca, w sposób nieunikniony starość spowoduje, że już nic nie będzie tak samo smakować. Czyhająca za rogiem choroba jest tak samo realna tak jak kamień na drodze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co z tego wynika?&lt;br /&gt;Po pierwsze Może to nieprawda. Wydaje mi się jednak, że prędzej czy później taki wniosek sam się nasuwa. &lt;br /&gt;Po drugie, można pomyśleć skąd się to bierze.&lt;br /&gt;Po trzecie - można pomyśleć co w tej sytuacji robić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od razu przejdę do "po trzeciego". Jeśli wniosek o totalnej katastrofie życiowej, jest prawdą, to zdaje się nie ma co udawać, że jest inaczej. Wydaje się, że najlepszym wyjściem jest zaakceptowanie tego faktu (tym bardziej, że i tak jest przed nami, i tak się dzieje) i znalezienie wygody na "lodowym łożu cierpienia". A to ostatnie jest możliwe. Jak tę wygodę znaleźć? To kiedy indziej napiszę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8423110199694863616?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8423110199694863616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/totalna-katastrofa.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8423110199694863616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8423110199694863616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/05/totalna-katastrofa.html' title='Totalna katastrofa'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-78766940460539480</id><published>2010-04-29T21:09:00.004+02:00</published><updated>2010-04-29T21:25:47.103+02:00</updated><title type='text'>Józek</title><content type='html'>Józka poznałem jakieś 10 lat temu. Zaprosiłem go na organizowaną przeze mnie konferencję, miał być jedną z jej ozdób. Wyszło z tego trochę zamieszania. Otóż Józek obraził się, że nie dostał apartamentu i wyjechał nie uprzedzając nikogo. Cudem udało się go namówić, po długich rozmowach telefonicznych i podwyższeniu stawki, na powrót i jednak wystąpienie na konferencji. Józek wówczas był na topie. Narcystyczny, przekonany o swojej wspaniałości, korzystał z każdej okazji, aby okazać swą wyższość. Kpił z organizatorów, kazał ostentacyjnie wykreślić swoje nazwisko z listy prelegentów w relacji z konferencji jaka znalazła się na stronie internetowej. Józek uczył nas wszystkich, że w kontaktach z nim powinniśmy się cieszyć, kiedy odezwie się do nas po ludzku. I myślałem, że Józek Wspaniały zniknie z mojego życia. Tym bardziej, że obcowanie z nim było dla mnie bolesne. O co się Józek starał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi raz zobaczyłem Józka dwa lata temu na konferencji. Był w formie, choć mówił niemal dokładnie to samo co wtedy. Odczułem rodzaj satysfakcji, że Józek zatrzymał się w rozwoju i znowu o nim zapomniałem. Byłem spokojny, że Józek nie jest taki wspaniały. Choć publika była zachwycona. Ale wiem skądinąd, że ludzie dość łatwo zachwycić. Wiem też, że wywoływanie tylko zachwytu jest w gruncie rzeczy nieetyczne. Czułem, że jednak w dłuższej perspektywie wygrywam z Józkiem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś Józek trafił do mojej firmy, nie wiedząc, że spotka tam mnie. Pomimo uśmiechu, pomimo pewności siebie, pomimo, krótko mówiąc pozorów, Józek nie był w dobrej formie. Okazało się, że przeszedł poważną operację. Wygląda też na to, że prawdę mówiąc wypadł z rynku. Rozmawiając o pieniądzach spuścił z pierwotnej stawki jakieś 10 razy, co chyba świadczy o jego determinacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam Józka na talerzu. Jeśli nic nie zrobię to Józek będzie się dalej pogrążał. Jeśli zaś chcę pomóc Józkowi muszę się mocno postarać. Jeszce nie wiem co weźmie górę: stare niechęci czy chęć pomocy. Póki co nie mam ochoty mu pomagać, ani pogrążać. Ale to nieważne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że wszyscy naprawdę jedziemy na jednym wózku. Wygląda na to, że wszyscy naprawdę się starzejemy, wypadamy z obiegu, w tym czy innym czasie. Wszyscy jesteśmy od siebie zależni, w jakimś momencie życia. Z tej perspektywy kompletnie idiotyczne jest okazywanie wyższości, narcyzm, ambicje, walka i drobne zwycięstwa. Wygrane bitwy dają chwilową satysfakcję, ale całą wojnę można wygrać tylko razem z innymi, nie przeciw nim. Tego mnie uczy dzisiejsze spotkanie z Józkiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-78766940460539480?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/78766940460539480/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/jozek.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/78766940460539480'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/78766940460539480'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/jozek.html' title='Józek'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5128374180286728314</id><published>2010-04-29T10:17:00.009+02:00</published><updated>2010-04-29T15:13:27.279+02:00</updated><title type='text'>Konserwatyzm czyli wypowiedź polityczna.</title><content type='html'>Zdaje się, że o każdym nurcie politycznym można długo i kwieciście pisać. Z każdym z tych nurtów można się zgadzać, nie zgadzać się albo wręcz walczyć. Tym razem dwa słowa o konserwatyzmie, jak go widzę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak wiadomo konserwatyzm ceni wartości takie jak: rodzina, tradycja, patriotyzm, prawda, religia, porządek, wierność, lojalność i tym podobne z tego nurtu. I wszystko w porządku, bo są to ważne wartości, ważne choć może w różnym stopniu dla różnych ludzi. I w tym właśnie miejscu rodzi się moja lekka obawa przed konserwatyzmem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż konserwatyzm, jak chyba wszystkie systemy wartości, jest przekonany o tym, że jest depozytariuszem jedynej możliwej prawdy, prawdy, by tak rzec, obiektywnej. Z tym, że przekonanie o posiadaniu jedynej prawdy jest w konserwatyzmie silniejsze, ponieważ prawda ta pochodzi ze źródła nadprzyrodzonego, więc choćby z tego tytułu jest niepodważalna. W związku z tym osoba silnie konserwatywna może mieć tendencję do traktowania rozmowy o wartościach jako czegoś w rodzaju zamachu na jej system wartości, wszak tylko jej wartości to wartości. Innymi słowy czasem nawet rozmowa jest zagrożeniem. Często słyszę epitety pt. postmodernizm oznaczające jak rozumiem relatywizację rzeczywistości. Z tym, że jedyna dopuszczalna nie relatywizacja oznacza przyjęcie punktu widzenia konserwatysty. Zmiana wartości wśród różnych grup społecznych w kierunku mniej konserwatywnych jest nazywane upadkiem obyczajów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z drugiej strony konserwatyzm wnosi wiele pozytywnego do życia społecznego. Np. wedle badań dzieci z rodzin konserwatywnych lepiej się uczą, są bardziej obowiązkowe w szkole, w związku z tym otrzymują lepszą edukację. Osoby konserwatywne także cechuje chyba duża niezłomność i zdyscyplinowanie w dążeniu do celu, co czasem jest cechą przydatną.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mimo wszystko nie jestem konserwatystą. Nie mam pojęcia jaka jest prawdziwa prawda. W pewnym sensie zazdroszczę osobom, które odkryły odpowiedź na wszelkie pytania.  Ja niestety co coś odkryję, to za moment jakiś muszę to porzucić. I tak stale od początku. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wszystko to piszę, ponieważ pod skórą czuję, że w naszym kraju wraca konserwatyzm jako wiodący nurt wartości.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5128374180286728314?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5128374180286728314/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/konserwatyzm-czyli-wypowiedz-polityczna.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5128374180286728314'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5128374180286728314'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/konserwatyzm-czyli-wypowiedz-polityczna.html' title='Konserwatyzm czyli wypowiedź polityczna.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5068632440372711810</id><published>2010-04-27T20:05:00.002+02:00</published><updated>2010-04-27T20:11:21.302+02:00</updated><title type='text'>Sukces i co dalej?</title><content type='html'>Dziś miałem ciekawe spotkanie z człowiekiem sukcesu. I to nie byle jakiego sukcesu. Człowiek ów realizuje swoje pasje, ma solidną pozycję zawodową, jest szczęśliwym małżonkiem i rodzicem, autorem wielu książek, jest znaną postacią medialną. Powstaje pytanie czy nie jest to definicja szczęścia w dzisiejszym świecie? Chyba jest.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednak i on jest ciągle na drodze poszukiwania samego siebie. Zdaje się, że sukces to za mało. Albo w ogóle nie to o co tak naprawdę chodzi. Zdaje się, że chodzi nie tylko o samorealizację, ale i przekroczenie siebie. I to jest zarówno dobra jak i zła wiadomość. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra, bo wszystko jest naprawdę w zasięgu ręki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zła, bo dowiadujemy się tego naprawdę późno. Kiedy już jesteśmy zamęczeni walką o to wszystko, co naszym zdaniem daje nam szczęście.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5068632440372711810?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5068632440372711810/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/sukces-i-co-dalej.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5068632440372711810'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5068632440372711810'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/sukces-i-co-dalej.html' title='Sukces i co dalej?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4789946108148948609</id><published>2010-04-21T11:26:00.003+02:00</published><updated>2010-04-21T11:33:45.120+02:00</updated><title type='text'>Coraz mniej do powiedzenia</title><content type='html'>Stan jaki mnie ostatnio ogarnia jest stanem milczenia. A może nawet ciszy jakiejś. W tym stanie pisanie, mówienie, planowanie i różne takie czynności wydają się nieco pustawe, nieco pozbawione sensu. Świat toczy się swoim własnym rytmem niezależnie od wszystkiego, niezależnie od gadania, rozmów, pisania i tych wszystkich ozdobników. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coraz mniej mam poglądów w różnych sprawach. W zasadzie to nie wiem o co chodzi na świecie. Ale też brak tej wiedzy nie powoduje jakiejś frustracji, złości czy poszukiwania odpowiedzi od zaraz. Czasem zazdroszczę ludziom, którzy wiedzą o co chodzi, znają odpowiedź na wiele pytań. Ale dziś nic nie wymyślę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Taka mała wielka śmierć.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4789946108148948609?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4789946108148948609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/coraz-mniej-do-powiedzenia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4789946108148948609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4789946108148948609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/coraz-mniej-do-powiedzenia.html' title='Coraz mniej do powiedzenia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8384499988509686926</id><published>2010-04-18T11:49:00.005+02:00</published><updated>2010-04-18T17:14:31.549+02:00</updated><title type='text'>Codzienność</title><content type='html'>W sklepie ktoś się wciska przede mnie, zostawił przecież słoiczek na taśmie do kasy, potem zrobił zakupy, teraz stoi przede mną. Wciskając się zyskał około 5 minut. Ktoś inny już płacąc zauważył, że nie kupił musztardy, wraca na halę, kolejka mruczy. Ja też się dziwię, czemu konsekwencje błędu tego człowieka ponosi cała kolejka, ale nie on. Znowu pięć minut do przodu. Znowu pięć minut wygrali stojący przede mną ludzie, mogą te dodatkowe pięć minut życia przeznaczyć na wspaniałe dokonania i wypełnić je wszelką piękną treścią. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed skrętem w prawo sznur samochodów. Z bocznego pasa podjeżdżają cichaczem i wciskają się dodatkowe auta. Klaksony, zajeżdżanie drogi. Jest chyba taka jednostka chorobowa: "wściekły kierowca", osoba będąca stale w pośpiechu; jeżdżąca agresywnie. Wściekły kierowca nieustannie wścieka się na innych. Traktuje drogę jak prywatny trakt, inni jadący po drodze są zdecydowaną przeszkodą. Szybko, z boku, wymijając innych. Czytałem badania, że na odcinku około 10 kilometrów jazdy przez miasto, agresywny styl kierowania autem daje oszczędność rzędu 3 do 5 minut. Ale taki styl bywa zagrożeniem życia swojego lub innych. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wychodzę ze sklepu z siatkami, ledwo uchylam drzwi, a wtedy z zewnątrz wpada wataha, odrzucając mnie na bok, ludzi głodnych sukcesów zakupowych, polujących na przeceny. To zjawisko zawsze mnie zadziwia. Logicznie rzecz biorąc lepiej jest najpierw ludzi wypuścić, a potem wejść. Ilość miejsca na zewnątrz jest z definicji większa i w ten sposób uniknie się tłoku. Tłok z kolei jest naturalny jeśli się najpierw wchodzi, a potem dopiero pozwala wyjść ludziom. Ale co tam. Każda sekunda wygrana jest ważna.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8384499988509686926?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8384499988509686926/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/codziennosc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8384499988509686926'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8384499988509686926'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/codziennosc.html' title='Codzienność'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5286072457056912083</id><published>2010-04-12T12:43:00.012+02:00</published><updated>2010-04-12T13:09:47.026+02:00</updated><title type='text'>No i co napisać, kiedy tylu ludzi ginie?</title><content type='html'>Na temat katastrofy pod Smoleńskiem powiedziano już niemal wszystko. Potok słów, informacji, poglądów, emocji wylewa się ze wszystkich stron nieprzerwanie od kilku dni. Może, zatem milczeć w tej kwestii wypada? A jednak kilka prostych refleksji mi się urodziło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze – ułomność ewolucji. Mam wrażenie, że są takie zdarzenia, takie sytuacje, że nasz aparat emocjonalny nie wie jak sobie z nimi radzić. To jedna z tych sytuacji. Jedyna reakcja, jaka się pojawia to szok, skamienienie, zamarcie. W zasadzie, co czuć jak się dzieje taka tragedia? Chyba tylko szok, jako pierwszą reakcję. Szok łatwiej przeżyć zbiorowo, dlatego dzięki wielkie tym wszystkim ludziom, którzy palą znicze, kładą kwiaty.  Dzięki za zaangażowanie we wspólne przeżywanie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie – wszyscy jesteśmy ludźmi. We wspomnieniach po tragicznie zmarłych pojawiają się słowa pochwały. Teraz widać jak wiele łączyło, na co dzień poróżnionych. Głównym elementem łączącym jest Polska, patriotyzm, służba Ojczyźnie. Teraz widać, że zmarli byli patriotami. Czasem koślawymi, czasem nerwowymi, ale patriotami. Mnie jednak patriotyzm jakoś nie przekonuje. Za to silnie czuję związek z nimi, jako ludźmi. Związanie wspólnym losem. I to nie jakieś abstrakcyjne pojęcie filozoficzne, ale realność. Niezależnie od tego, jakie siły, za kim stoją, jakie pieniądze, jaka władza i potęga. Każdy jest tylko człowiekiem. Naprawdę nawet najważniejsi ludzie na świecie zasługują na współczucie. Bo są ludźmi właśnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie – odesłanie do autorefleksji. Taka tragedia zamyka usta i kieruje całe światło do środka. To jakby stanąć przed murem, kiedy nie można już dalej iść normalnie. Co to wszystko mówi o mnie? Mówi wiele. Choćby to, że wszelkie poszukiwania jakiegokolwiek sensu w tej tragedii są obroną przed zauważeniem przypadkowości życia i śmierci. Jakoś niemiło żyć w świecie przypadku. Tak, więc lepiej już mieć, na kogo zwalić winę, że pilot popełnił błąd; że trzeba było inaczej; że media zmuszają do populizmu; że cokolwiek. Lepiej mieć kolejną tragedię do obchodzenia. Lepiej mieć naukę do rozważania i stosowania. Lepiej mieć nadzieję, że teraz będzie inaczej i tragedia w dobro się zmieni. Wszystko to lepiej niż przypadkowość śmierci i życia. A jednak życie i śmierć są przypadkowe. Nie ma, co udawać i kombinować. Raczej znaleźć wygodę w tym, co jest.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po czwarte – intencje i piekło. Wielu ludziom, którzy zginęli, ze smutkiem wyznaję, nie życzyłem najlepiej. Prawdę mówiąc życzyłem im, a w zasadzie sobie, żeby wycofali się z życia publicznego. I oto moja intencja, jeszcze kilka dni temu wydawało się w miarę niewinna, zrealizowała się w czarnym scenariuszu. Wygląda na to, że trzeba uważać z tym, co, o kim się myśli, co komu życzy. Niestety jest szansa, że te intencje się zrealizują. Czasem nawet bardzo dramatycznie. Jak pisał Boehme piekło i niebo zawierają się w intencjach.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5286072457056912083?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5286072457056912083/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/no-i-co-napisac-kiedy-tylu-ludzi-ginie_2282.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5286072457056912083'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5286072457056912083'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/no-i-co-napisac-kiedy-tylu-ludzi-ginie_2282.html' title='No i co napisać, kiedy tylu ludzi ginie?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7283870840918166489</id><published>2010-04-07T19:54:00.011+02:00</published><updated>2010-04-07T20:13:55.186+02:00</updated><title type='text'>Trudność dialogu między religiami, a może dialogu w ogóle.</title><content type='html'>Trafiłem na artykuł "Trudny dialog z ekspansywnym hinduizmem i buddyzmem" o. Jacka Salija OP, zapraszam do lektury po kliknięciu &lt;a href="http://angelus.pl/index.php?option=com_content&amp;task=view&amp;id=2694&amp;Itemid=694"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. W tym miejscu chciałbym tylko jeden mały komentarz do tego artykułu napisać: a mianowicie, że dialog o rzeczach ważnych jest co najmniej trudny. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dwa przykłady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najpierw cytat:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Nie możemy też udawać, że jest nam miło, kiedy ktoś mówi o Chrystusie rzeczy, które w naszych uszach brzmią jak bluźnierstwo. Nawet jeśli to mówi w dobrej woli. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jeśli ktoś nie wierzy w Chrystusa ani Go nie szuka, wolelibyśmy, żeby uszanował raczej milczeniem Tego, który dla nas jest wszystkim.&lt;/span&gt;"&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Zauważmy, że buddyzm jest religią ateistyczną, religią, w której nie ma Boga, a co za tym idzie i Syna Bożego. Spełnienie powyższego postulatu, a więc milczenie na ten temat, jest w zasadzie niemożliwe z punktu widzenia buddysty, ponieważ automatycznie oznacza niemożność rozmowy o fundamentalnych kwestiach własnej religii. Ale jednocześnie jest obrażaniem uczuć religijnych chrześcijanina. Hmmm. Może rzeczywiście milczenie jest najlepszym rozwiązaniem?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drugi cytat:&lt;br /&gt;&lt;span style="font-style:italic;"&gt;"Tym bardziej nie zamierzam usprawiedliwiać wrogości, jaka się pojawia po stronie katolickiej przeciwko &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;entuzjastom&lt;/span&gt; duchowości dalekowschodniej."&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Tym razem chodzi mi o słowo: "entuzjastom". Pomyślmy przez chwilę jaką reakcję u katolika wywołałoby nazwanie go "entuzjastą katolicyzmu", a nie "katolikiem" właśnie. Pewno nie entuzjastyczną. Trudność w dialogu pojawia się zatem nawet w momencie nazywania siebie wzajemnie, a nie tylko na poziomie dyskusji o najważniejszych, że tak powiem, prawdach wiary.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale przez to życie jest ciekawsze.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7283870840918166489?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7283870840918166489/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/trudnosc-dialogu-miedzy-religiami-moze.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7283870840918166489'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7283870840918166489'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/trudnosc-dialogu-miedzy-religiami-moze.html' title='Trudność dialogu między religiami, a może dialogu w ogóle.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3502907438051037543</id><published>2010-04-02T21:21:00.006+02:00</published><updated>2010-04-28T20:48:15.165+02:00</updated><title type='text'>Wielkanocna Wszechmoc</title><content type='html'>Stoję na balkonie i się gapię na chmury, na ciemne niebo. &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S9iC10J7qLI/AAAAAAAAGpo/ZhzehpHkVOA/s1600/ksiezyc.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S9iC10J7qLI/AAAAAAAAGpo/ZhzehpHkVOA/s320/ksiezyc.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5465262008859076786" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co bym zrobił jakbym był wszechmocny? Jakbym potrafił zatrzymać czas. Jakbym wszystko wiedział. Jakbym potrafił latać. Jakbym był nieśmiertelny. Jakbym jednym kiwnięciem palca potrafił podnieść samochody, co je widzę w oddali. Jakbym potrafił z nocy dzień uczynić. Jakbym potrafił rozmawiać z lecącym cicho nietoperzem. Jakbym był absolutnie spójny wewnętrznie, mądry, oświecony. Jakbym jednym dmuchnięciem mógł wywołać wiatr. Jakbym cokolwiek tylko się zachce miał pod ręką.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To co właściwie wówczas bym zrobił?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obawiam się, że wtedy też bym stał na balkonie. Ale jakbym stał. Stał tak, że ho, ho. Póki co i tak sobie stoję i gapię się na ciemne niebo i chmury. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czego i Wam życzę.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3502907438051037543?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3502907438051037543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/wielkanocna-wszechmoc.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3502907438051037543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3502907438051037543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/wielkanocna-wszechmoc.html' title='Wielkanocna Wszechmoc'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S9iC10J7qLI/AAAAAAAAGpo/ZhzehpHkVOA/s72-c/ksiezyc.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-215894369250507835</id><published>2010-04-01T16:16:00.003+02:00</published><updated>2010-04-01T16:36:56.015+02:00</updated><title type='text'>Przedświąteczny quiz</title><content type='html'>Przed świętami zapraszam wszystkich dwóch czytelników tego bloga na mały quiz. Otóż proszę zgadnąć jaki jest przekaz poniższego zdjęcia:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7Su4xYC7YI/AAAAAAAAGmU/gNaemdbDJJA/s1600/basen.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7Su4xYC7YI/AAAAAAAAGmU/gNaemdbDJJA/s320/basen.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5455177339002613122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czy to:&lt;br /&gt;1. Obraz pokazujący misterium życia pt. "Od plemnika do osobnika"?&lt;br /&gt;2. Obraz ilustrujący zmienne koleje losu pt. "A teraz w Grecji jest kryzys"?&lt;br /&gt;3. Zdjęcie rodzinne pt. "Trzeci od lewej to mój syn"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Otóż żadna z odpowiedzi nie jest prawdziwa. To są życzenia świąteczne - obyście wszyscy dwoje czytający ten blog opływali w radość, spokój, ciepło podczas nadchodzących świąt. A potem to jak los da.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-215894369250507835?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/215894369250507835/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/przedswiateczny-quiz.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/215894369250507835'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/215894369250507835'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/04/przedswiateczny-quiz.html' title='Przedświąteczny quiz'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7Su4xYC7YI/AAAAAAAAGmU/gNaemdbDJJA/s72-c/basen.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-1489206814144670876</id><published>2010-03-31T10:09:00.004+02:00</published><updated>2010-03-31T10:17:25.153+02:00</updated><title type='text'>Twórczość</title><content type='html'>Człowiek ma naturalny pęd twórczy. Zauważmy, że duże puste przestrzenie np. na murach są niemal natychmiast pokrywane różnymi napisami. W paryskim metrze szafki z przełącznikami były stale zamalowywane jakimiś bazgrołami. Dlatego zdecydowano się pomalować je w nieregularne wzorki. Od tamtej pory problem bazgrołów zniknął. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyobraźmy sobie następującą scenerię: piękne widoki, morze, pusty horyzont. Prawda, że sceneria sprzyja zadumie, namysłowi i ożywieniu kreatywności? Wydaje się jednak, że naturalny popęd twórczy nie zawsze idzie w parze z pomysłowością. Jak ilustruje to poniższe zdjęcie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7MESGeauwI/AAAAAAAAGmM/0p9NUzSRNNU/s1600/Ludzka+tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7MESGeauwI/AAAAAAAAGmM/0p9NUzSRNNU/s320/Ludzka+tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454708282698152706" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co widać?&lt;br /&gt;1. Popęd twórczy dotarł nawet do ludzi niezbyt kreatywnych.&lt;br /&gt;2. Główny akt polega na napisaniu słów: "Byłem tu." Jakby to miało jakąkolwiek wartość.&lt;br /&gt;3. Wygląda na to, że niektórzy ludzie nie tolerują pustych, czystych przestrzeni. &lt;br /&gt;4. Prędzej czy później każdy akt twórczy kończy się na słowach takich jak na zdjęciu.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-1489206814144670876?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/1489206814144670876/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/tworczosc.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1489206814144670876'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1489206814144670876'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/tworczosc.html' title='Twórczość'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7MESGeauwI/AAAAAAAAGmM/0p9NUzSRNNU/s72-c/Ludzka+tw%C3%B3rczo%C5%9B%C4%87.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3700133443955651856</id><published>2010-03-30T09:44:00.007+02:00</published><updated>2010-03-30T10:34:16.265+02:00</updated><title type='text'>Zdjęcia</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7Gr6mMqPfI/AAAAAAAAGjk/rSU4bSnYmiY/s1600/Modelki.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7Gr6mMqPfI/AAAAAAAAGjk/rSU4bSnYmiY/s320/Modelki.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5454329646896791026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podczas wycieczki nad morzem w okolicach Sobieszewa, w pewnym momencie niemal wszyscy posiadający aparaty rzucili się do fotografowania powyższej sceny: dwóch modelek stojących samotnie na plaży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na czym polega fotogeniczność rzeczywistości? Układ linii pionowych i poziomych, przyjemnych dla oka, które może sobie po obrazku błądzić? Czyli wyłącznie nazwę to, estetyka? A jeszcze jak te linie są w mocnych punktach, to już wystarczy?&lt;br /&gt;A może jakiś symboliczny przekaz? Tylko jaki przekaz jest atrakcyjny? A pewno jeszcze historia jaką zdjęcia ma szansę opowiedzieć? Czyli emocje jakie może wzbudzić.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tak czy inaczej, wygląda na to, że zdjęcie rodzi się w głowie, nie w aparacie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3700133443955651856?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3700133443955651856/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/zdjecia.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3700133443955651856'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3700133443955651856'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/zdjecia.html' title='Zdjęcia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_fcn7kDt1lvg/S7Gr6mMqPfI/AAAAAAAAGjk/rSU4bSnYmiY/s72-c/Modelki.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8717423481887595049</id><published>2010-03-29T10:38:00.007+02:00</published><updated>2010-04-28T20:49:35.583+02:00</updated><title type='text'>Mistyczna matematyka</title><content type='html'>Trzy przykłady tajemniczej matematyki z ostatnich paru dni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po pierwsze tajemniczy parking. Pod moim oknem zniesiono zakaz parkowania, jakieś dwa tygodnie temu. Od tamtej pory, niemal godzinę po zniesieniu zakazu, pojawiło się na ulicy, wzdłuż chodnika około 10 aut. I stoi tam jakby zawsze tam były. Tajemnica zwiera się w pytaniu: gdzie do tej pory te auta były? A przecież gdzieś musiały być. Wygląda na to, że spadły z nieba. Bo przecież nigdzie indziej nie parkowały. Czy to znaczy, że dowolna ilość parkingów będzie natychmiast zajęta? Albo jaka jest graniczna powierzchnia miejsc do parkowania, żeby było coś wolnego? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po drugie jak obliczyć zachwyt. Dostałem takiego maila:&lt;br /&gt;"Widzialam.Purpura,czerwien nasycona zyjacym zlotem.Przejrzystosc,swiatlosc przestrzeni nie z tej ziemi.Zielonosc podswietlona porankiem slonca lisci wilgotnych ,rosa,zarzace sie wegle,to 7% niezwyklego piekna tego zjawiska ,ktore ujrzalam przy grobie sw.Franciszka w Asyzu.Wszystko ,oplataly jak arterie zlote nici.Promieniowalo wszechwladna dobrocia,cicha miloscia,ktora wszystko rozumie I wszystko wybacza.Energia dobra.Wszystko ,to byla chwila."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tajemniczą jest kwestia skąd się wzięło 7%? Czemu dokładnie 7%, a nie np. 5 lub 8, albo zapis w rodzaju: niewielki ułamek? Jak obliczyć procentowo ułomność opisu?&lt;br /&gt;&lt;table style="width:auto;"&gt;&lt;tr&gt;&lt;td&gt;&lt;a href="http://picasaweb.google.pl/lh/photo/OC9SuRhluSn1ETHOOpP0U1zhJellxbQv8m0ovVZ4ti4?feat=embedwebsite"&gt;&lt;img src="http://lh3.ggpht.com/_fcn7kDt1lvg/S7BooVNJDYI/AAAAAAAAGXs/Ea1ghb10WZQ/s144/anonim.jpg" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;tr&gt;&lt;td style="font-family:arial,sans-serif; font-size:11px; text-align:right"&gt;Od &lt;a href="http://picasaweb.google.pl/JarekCh64/IntegralniOrg?authkey=Gv1sRgCIn_qvXAzs-V8AE&amp;feat=embedwebsite"&gt;Integralni.org&lt;/a&gt;&lt;/td&gt;&lt;/tr&gt;&lt;/table&gt;&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie - anonim w skrzynce listowej. Dostałem anonimowy list, który widać u góry. Dla ujednolicenia wersji piszę jego treść: "Pora zapłacić 60 dumli na 1.04". Najwyraźniej szantażysta wie coś czego ja nie wiem. Ale jaka tajemnica może być warta dokładnie 60 dumli? I co to są et "dumle"? Gdzie mam je zdeponować? Czekam na dalsze instrukcje.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8717423481887595049?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8717423481887595049/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/mistyczna-matematyka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8717423481887595049'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8717423481887595049'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/mistyczna-matematyka.html' title='Mistyczna matematyka'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://lh3.ggpht.com/_fcn7kDt1lvg/S7BooVNJDYI/AAAAAAAAGXs/Ea1ghb10WZQ/s72-c/anonim.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-2830201900452784433</id><published>2010-03-26T18:07:00.007+01:00</published><updated>2010-03-26T18:28:14.491+01:00</updated><title type='text'>Religia</title><content type='html'>O ile dobrze pamiętam w "Jednym smaku" Wilber pisze o różnych funkcjach religii wżyciu człowieka. mówi między innymi o dwóch jej funkcjach: wyjaśniającej i transformującej. Funkcja wyjaśniająca to rola religii polegająca na objaśnianiu złożonego i niezrozumiałego świata. W tej roli religia odpowiada na pytania skąd się wszystko wzięło, co jest dobre, a co złe; jaki jest sens wszystkiego; jak żyć; jakie będą moje losy po śmierci; czy mam bać się śmierci. I rzecz jasna wiele innych. W zasadzie na wszystkie pytania. Religia objaśniająca nie zna słów: "nie wiem". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rola transformująca zaś polega na głębokim przebudowywaniu człowieka. Przebudowie w zasadzie całej osoby ludzkiej, by tak pompatycznie rzec. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O ile dobrze pamiętam, to według Wilbera, powołującego się zresztą na jakieś badania, tylko 0,0099% (albo coś koło tego, w każdym razie dobrze poniżej jednego procenta) ludzi jest religijnych z powodu tej drugiej funkcji religii. Przytłaczająca większość szuka w religii objaśnienia świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie wiem jakie to badania cytuje Wilber. Jednak jeśli jest w nich choćby ziarno prawdy, a na pierwszy rzut oka wydaje się, że jest, to sporo zjawisk jawi się jako oczywista konsekwencja takiego stanu rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na przykład:&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fundamentalizacja&lt;/span&gt; religii przysparza jej zwolenników, pojawia się więcej nawróconych. Proste prawdy,  niepodważalne dogmaty znakomicie spełniają rolę objaśniania świata. Zdaje się, że niektóre światowe religie taki proces aktualnie przechodzą. Im bardziej hierarchia staje się dogmatyczna tym pełniejsze świątynie. Im więcej liberalizmu - tym mniej wyznawców. &lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Rytualizacja&lt;/span&gt; religii, wypranie z pierwotnego przesłania, zrośnięcie z codziennym, bywa, że pustym obyczajem, nie wadzi nikomu. Bo nie o to chodzi, by stawać się kimś "lepszym", innym. Chodzi wyłącznie o zrozumienie, jaki jest świat i, że na złych czeka kara. jak nie teraz, to potem. Co oznacza, że moim głównym zadaniem jest spełniać widoczne nakazy. I tyle. &lt;br /&gt;3. Kompletny rozdźwięk pomiędzy przykazaniami danej religii a życiem codziennym. Pamiętam obserwacje socjologiczne wskazujące, że większość naszych rodaków uważa, że jakkolwiek obowiązuje ich przykazanie "Nie kradnij", jednak nie wiedziało nic złego w np. używaniu służbowej komórki do celów prywatnych. Do dziś pamiętam widok rozjuszonych matron, okładających kogoś parasolkami w imię "miłości bliźniego".&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-2830201900452784433?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/2830201900452784433/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/religia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2830201900452784433'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2830201900452784433'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/religia.html' title='Religia'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6787982763523889201</id><published>2010-03-24T14:38:00.003+01:00</published><updated>2010-03-24T14:44:47.581+01:00</updated><title type='text'>Wiosna albo coś</title><content type='html'>Ładna pogoda się robi. A mnie coś wkurza wciąż. Ostatnio wkurzają mnie okładki kolorowych pism, na których roi się od uśmiechniętych, zadowolonych z siebie do bólu twarzy. No wprost patrzeć nie mogę na piękne, wypielęgnowane buzie, prezentujące rzędy białych  zębów. Na mdłości mi się zbiera. Włączam telewizor a tam tłumy zadowolonych ludzi sukcesu. Siedzą wygodnie w fotelach, zastanawiają się, a tak piękni są, że fuuuu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mój kaprawy nastrój na tym tle staje się jeszcze bardziej kaprawy. Ale chyba najgorzej jest w supermarkecie gdzie kolizje wózków, pośpiech przy kasach, muzyka bezbarwna, nieustanne święto trwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zadowolenie, poszukiwanie szczęścia, samorealizacja staje się religią naszych czasów. A ja się nie będę samorealizował. Za nic w świecie! Będę palił, będę pił. Na pohybel samorealizacji, szczęściu i zadowoleniu. Wiosno - wynocha.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6787982763523889201?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6787982763523889201/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/wiosna-albo-cos.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6787982763523889201'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6787982763523889201'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/wiosna-albo-cos.html' title='Wiosna albo coś'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-703729245480900991</id><published>2010-03-23T15:13:00.006+01:00</published><updated>2010-03-23T15:19:12.375+01:00</updated><title type='text'>Nazwę to: "Kwestia zasadnicza"</title><content type='html'>Jest tyle ciekawych pytań, tyle ciekawych problemów do rozwikłania. Na przykład: co nowego wnosi fizyka kwantowa do rozumienia człowieka? Kim jest człowiek? Jaki jest sens, cel życia? Co jest najważniejsze w życiu? Co to znaczy wieść sensowne życie? Czym jest Rzeczywistość? Kim jest Bóg? Jak się objawia? Czym jest Piekło i Niebo? I pewnie z milion innych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest jednak znacznie ważniejszy kierunek szukania, znacznie ważniejsze pytanie: Kim jest ten, kto to wszystko myśli? I nic więcej zdaje się, że nie ma sensu. Reszta to albo zabawa w słowa, albo zamęt intelektualny, albo zmyłka, albo cokolwiek innego, ale jałowego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chyba jest tak, że warto zacząć od siebie, przejść się gdzie tylko oczy poniosą, a następnie wrócić do siebie. Ale tym razem przestronnego siebie. Kompletnie bez żadnej odpowiedzi. I pytania też.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-703729245480900991?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/703729245480900991/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/nazwe-to-kwestia-zasadniczz.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/703729245480900991'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/703729245480900991'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/nazwe-to-kwestia-zasadniczz.html' title='Nazwę to: &quot;Kwestia zasadnicza&quot;'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7329898760109083414</id><published>2010-03-21T22:45:00.003+01:00</published><updated>2010-03-21T23:00:29.669+01:00</updated><title type='text'>Film "Agora"</title><content type='html'>Jedna krótka scena z filmu i jedna krótka refleksja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po kolejnej rzezi, podczas grzebania ciał, jeden z wątpiących wojowników zauważa, że Jezus na krzyżu, podczas umierania wybaczył swoim  oprawcom, więc czemu ludzie nie wybaczają? Inny bojownik warknął: "I Ty śmiesz się porównywać do Boga!" Dziś całkiem odmiennie uważa się, że Jezusa należy naśladować, chyba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta sama rzecz, to samo zdarzenie a jakże odmienne interpretacje. Nie ma szansy na dialog i zrozumienie. Nie ma obiektywnego świata, każdy widzi co innego; widzi przez filtr własnych wartości, poglądów, opinii; wyciąga odmienne wnioski; inaczej interpretuje. Kompletnie załamać się można, bo jeśli uznać, że tak jest, okazuje się, że rozmawianie nie ma sensu, każdy z nas będzie inaczej rozumiał wypowiadane słowa, oglądane zdarzenia, czytane książki. Chyba, że ma podobny zestaw filtrów w głowie, a z filtrów wartości są najsilniejsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Widzę tylko takie wyjścia:&lt;br /&gt;1. Zamilknąć, uznać, że przez rozmowę do ładu dojść się nie da. Raczej w ciszy się porozumiewać. Dać komuś szklankę wody, ale bez słów. W ogóle mniej gadać, także w sobie, do siebie, po cichu. &lt;br /&gt;2. Użyć szczotki ryżowej do wyglansowania własnego umysłu z poglądów, opinii, zwłaszcza takich, o których myślimy, że są pewne i niezachwiane. &lt;br /&gt;3. Zaakceptować niemożności i prawdy szukać zupełnie inaczej, ale nie wiem jeszcze jak. &lt;br /&gt;4. Nie chodzić do kina, w ogóle nigdzie nie chodzić; do siebie do środka tylko chodzić i się sobie przyglądać, z największą podejrzliwością przyglądać. &lt;br /&gt;5. Cieszyć się rzadkimi chwilami, kiedy zatrybi. Coś, między kimś a kimś zatrybi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tyle.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7329898760109083414?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7329898760109083414/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/film-agora.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7329898760109083414'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7329898760109083414'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/film-agora.html' title='Film &quot;Agora&quot;'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3774130459514985511</id><published>2010-03-19T09:27:00.008+01:00</published><updated>2010-03-19T09:43:04.980+01:00</updated><title type='text'>Wszystkie siły na jeden front rzucić i wytrwać.</title><content type='html'>Jakub Boehme, śląski mistyk, siedział w swojej kuchni i obserwował oświetlony przez słońce brzeg talerza. Brzeg był jasno oświetlony, ale za chwilę chmury przesłoniły słońce i talerz znalazł się w ciemności. W tym momencie Śląski Mistyk zmienił całkowicie swoje rozumienie dobra i zła. O ile do tej pory uważał, że jakieś rzeczy, uczynki mogą być dobre lub złe ze swojej natury, to wtedy dotarło do niego, że tak nie jest. Ta sama rzecz, to samo działanie, ten sam uczynek, taki sam pogląd może być zarówno dobry lub zły. To nie ich natura determinuje jakość, ale intencje, podejście człowieka do zdarzeń. Zniknęło całe niebo i piekło jako byty osobne od człowieka; jako miejsca gdzieś, tam; jako zjawiska obiektywne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"Nirwana i samsara różnią się tylko rodzajem świadomości."&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdyby w to uwierzyć, to co wtedy?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wtedy całą uważność, troskę, zaangażowanie, świadomość, czy jakkolwiek to nazwać rzucić warto na front chwili obecnej, sławnego "Tu i Teraz". Wszystkie nasze wojska wysłać tam właśnie i tam pozostać. I wytrwanie tam, jest trudniejsze niż samo odkrycie. A czasu wciąż mniej i mniej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3774130459514985511?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3774130459514985511/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/wszystkie-siy-na-jeden-front-rzucic-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3774130459514985511'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3774130459514985511'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/wszystkie-siy-na-jeden-front-rzucic-i.html' title='Wszystkie siły na jeden front rzucić i wytrwać.'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-2309218597132343885</id><published>2010-03-18T15:31:00.003+01:00</published><updated>2010-03-18T16:16:52.823+01:00</updated><title type='text'>Recepta na wszystkie bolączki</title><content type='html'>Są takie dni, że wszystko się wali. Właśnie taki dzień o długości tygodnia, miesiąca, a nawet roku, taki właśnie dzień trwa. Zasadniczą kwestią jest radykalna odpowiedź na pytanie tytułowe tego wpisu: Jaka jest recepta na wszystkie (naprawdę wszystkie, bo przecież niemal wszystko się wali) bolączki?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zabawne, ale recepty chyba nie ma. Jedyne co odkrywam, to rozgościć się w tym co się dzieje. Zadomowić, zaakceptować, żyć tym co życie niesie, a że niesie co niesie, to tyle. Tak się płynie, przez taki krajobraz jaki jest, ani lepszy, ani gorszy, tylko taki właśnie. W zasadzie recepty nawet nie trzeba, bo wszystko jest jakie jest. W samym centrum kryzysu i katastrof nie ma żadnych katastrof i kryzysów. Zatem nic nie trzeba. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ale to żadna recepta.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-2309218597132343885?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/2309218597132343885/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/recepta-na-wszystkie-bolaczki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2309218597132343885'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2309218597132343885'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/recepta-na-wszystkie-bolaczki.html' title='Recepta na wszystkie bolączki'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7643715659594958893</id><published>2010-03-15T11:17:00.004+01:00</published><updated>2010-03-15T11:27:12.476+01:00</updated><title type='text'>Poniedziałek</title><content type='html'>Straszny dzień. Robota, a chęci do roboty brak. W ogóle chęci brak do czegokolwiek. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A swoją drogą działam jak robot. Ładna pogoda - fajny świat; brzydka pogoda - świat fatalny się staje. Smutek - nic nie mam sensu; radość - wszystko sensem wypełnione. Ktoś coś ma lepiej - dół; ktoś coś ma gorzej - nie jest tak źle ze mną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak dalej w różnych odmianach emocji, temperatury, pogody, spotkań z ludźmi. A na zewnątrz - wszystko bez zmian. Tyle, że wystarczy jakiś guzik wewnątrz nacisnąć i już się zmienia. A przecież się nie zmienia. Takie mechaniczne, automatyczne działania. Najwyraźniej tak będzie już zawsze. Się trochę od tego odkleić; się trochę uciszyć - oto zamierzenie. Bo w ciszy - świat się nie rusza.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tyle, że niczym oparcia i spokoju znaleźć nie można, więc nie warto tego spokoju szukać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7643715659594958893?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7643715659594958893/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/poniedziaek.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7643715659594958893'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7643715659594958893'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/poniedziaek.html' title='Poniedziałek'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4443718212810380681</id><published>2010-03-13T11:16:00.001+01:00</published><updated>2010-03-13T11:22:01.770+01:00</updated><title type='text'>Na kacu</title><content type='html'>Na kacu człowiek jest delikatny i ostrożny, uważny i ma poczucie winy - lekkie i nieokreślone. Świat na kacu wolniej i bez wyraźnego powodu płynie. Na kacu cisza jest sprzymierzeńcem, wycofanie się - lekiem. Zawieszone są potrzeby, opinie, poglądy i chęć dyskusji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kacu oszczędza się energię i nie rozprasza na byle co, czytanie, oglądanie, rozmyślania. Na kacu z wolna i uważnie się chodzi, każdy krok wszak ból spowodować może. Wolne i uważne ruchy, brak myśli, bo nawet myśli hałas powodować mogą, a co za tym idzie i ból. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kac ustępując powoli niesie dobrą nowinę wieczorną. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na kacu ma się umysł "sprzed myślenia". Kac i oświecenie są blisko siebie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4443718212810380681?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4443718212810380681/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/na-kacu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4443718212810380681'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4443718212810380681'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/na-kacu.html' title='Na kacu'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3231018272844638237</id><published>2010-03-12T09:35:00.013+01:00</published><updated>2010-03-12T11:48:19.249+01:00</updated><title type='text'>Język czasem oszukuje a przynajmniej wprowadza zamęt</title><content type='html'>Odkrywam ile zamętu wprowadzają różne odmiany słowa "być". Słówko "jest" zakłada, że coś jest (właśnie) niezmienne. Przyjrzyjmy się np. określeniom: jestem skupiony, jestem zdenerwowany - od razu widać, że w tym wypadku "jest" donosi się do krótkiego momentu w czasie, choć prezentuje się jako trwała prawda. Albo: jestem (tu wstaw zawód) i znowu to samo, ta identyfikacja ma spore szanse  za chwilę, tym razem dłuższą, się zmienić. A więc po pierwsze "jest" choć wygląda jako niezmienne, trwałe, jedyne prawdziwe - niestety zmienia się. Jak długo trwa "jest"?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A teraz po drugie: do czego w zasadzie odnosi się słowo "jest"? Mogę powiedzieć o sobie: Jestem Polakiem. I to się chyba nie zmieni, ale co to w zasadzie znaczy? Czym jest owa "Polskość" co mnie definiuje, czy też która we mnie jest? W jaki sposób "Polskość" we mnie jest? Gdzie tkwi i na czym polega? Jaka jest esencja tego co jest, co w tym najważniejsze? Kiedy przestanę być Polakiem? Być może rzeczona "Polskość" nie tyle jest, co się objawia, staje, bywa czy jeszcze jakoś inaczej wypada powiedzieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po trzecie co to właściwie znaczy "być" czy też "jestem"? Ale tu nie mam komentarza, bo i pojęcia nie mam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powstaje kwestia jakiego języka używać? Aktualnie jestem zwolennikiem języka  o nazwie (o ile się nie mylę) E-prime, czyli takiego, w którym nie wolno używać czasownika "być" w jego różnych odmianach. Z wyjątkiem jednego powiedzenia, przypisywanego Bogu, który rzekł: "Jestem, który jestem." Ale On może. On wszystko może. Podobno.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3231018272844638237?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3231018272844638237/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/jezyk-czasem-oszukuje-przynajmniej.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3231018272844638237'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3231018272844638237'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/jezyk-czasem-oszukuje-przynajmniej.html' title='Język czasem oszukuje a przynajmniej wprowadza zamęt'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4445730123511290585</id><published>2010-03-11T10:08:00.008+01:00</published><updated>2010-03-11T10:29:13.350+01:00</updated><title type='text'>Którędy droga?</title><content type='html'>Dziś rano mi się pomyślało, że są jakby dwie drogi w życiu, aby pełnię życia, że tak górnolotnie powiem, osiągnąć. Dwie drogi, jak się wydaje przeciwstawne. Pierwsza to rozwój, druga zaś, trudno mi ją nazwać, ale jakoś tak: zwijanie się. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozwój oddaje opowieść biblijna o talentach. Rozwój to droga, na której coś osiągamy; mamy coraz to i więcej czegoś. Więcej szczęścia, więcej pasji, więcej talentów rozwijamy. Albo więcej pieniędzy, władzy, osiągnięć, więcej rzeczy tworzymy. Więcej wiemy, mamy coraz to bardziej rozwiniętą świadomość, nasze kompetencje są coraz lepsze. Udoskonalamy się nieustannie. Stagnacja jest naszym wrogiem. Stajemy się coraz to i lepsi. Więcej książek, więcej spotkań, więcej mądrych opinii, więcej mądrości, więcej przyjaciół, więcej dobrych rzeczy dla siebie robimy. Więcej przyjemności z chwili obecnej musimy odczuwać; być bardziej obecni w TU i TERAZ czy cokolwiek takiego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Droga "zwijania się" jest nieco, albo wręcz diametralnie inna. Tutaj im mniej tym lepiej. W tym wypadku wychodzimy z założenia, że nic nam absolutnie nie brakuje, nie potrzeba nam nic więcej ponad to co już i tak mamy. Wręcz przeciwnie, mamy za dużo: za dużo poglądów, za dużo myśli, za dużo potrzeb. Ten naddatek jest właśnie tym co powoduje, że nie możemy tzw. pełnią życia odetchnąć. Nasze zadanie polega raczej na pozbywaniu się różnorodnych przeszkód, w jakimś sensie, zbędnych ozdobników. Nie dodajemy sobie prestiżu, władzy, pieniędzy, szczęścia czy czegokolwiek, ale raczej redukujemy o to wszystko. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;No i co? A może to w ogóle  nie jest tak? Może w życiu jest kilka milionów więcej dróg? Może te dwie opisane w skrócie powyżej się nie wykluczają, ale uzupełniają? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Shunryu Suzuki Roshi powiedział kiedyś: "Jesteście perfekcyjni tacy jacy jesteście, ale możecie się trochę poprawić". Wygląda na to, że on wiedział jak połączyć obie drogi.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4445730123511290585?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4445730123511290585/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/ktoredy-droga.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4445730123511290585'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4445730123511290585'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/ktoredy-droga.html' title='Którędy droga?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3478643551993293603</id><published>2010-03-09T12:36:00.001+01:00</published><updated>2010-03-09T12:39:03.432+01:00</updated><title type='text'>Większość czasu</title><content type='html'>Większość czasu każdy z nas (a więc i ja) myślimy o sobie. Jakieś 99% czasu to sprawy związane ze sobą: co będę z tego miał?, jak to na mnie wpłynie? czego ona/on ode mnie chce? czy to dla mnie dobre? co mnie czeka? co mnie boli? jak sobie uprzyjemnić czas? i setki tysięcy innych myśli wokół samego siebie. Czyż nie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A wśród tych myśli najwięcej chyba związanych jest z lękiem o coś? Że coś się straci; że pójdzie nie tak jak bym chciał; że stracę coś ważnego; że będę gorszy od innych; że się ośmieszę; że źle wypadnę; etc., etc.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nuda.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3478643551993293603?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3478643551993293603/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/wiekszosc-czasu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3478643551993293603'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3478643551993293603'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/wiekszosc-czasu.html' title='Większość czasu'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-3671513438726141591</id><published>2010-03-08T08:52:00.006+01:00</published><updated>2010-03-08T10:23:43.488+01:00</updated><title type='text'>Jak to jest?</title><content type='html'>Temat na poniedziałek trudny do napisania. Otóż, czy możliwe jest życie bez przywiązań w świecie chaosu, w zwykłym życiu, wypełnionym obowiązkami, walką? Czy też jedyne wyjście na życie sensowne, skupione, to zamknięcie się w klasztorze? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Miałem kilka faz w tej sprawie. Początkowo przekonany byłem, że jedyna możliwość to jakiś rodzaj porzucenia świata. Potem doszedłem do wniosku, że owo "porzucenie świata", nie wiąże się z tym, co na zewnątrz, ale wyłącznie z tym, co wewnątrz. Myślałem zatem, że i w normalnym świecie, w normalnym życiu, można wieść żywot spokojny, skupiony, bez przywiązań. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Teraz na nowo wraca pomysł taki oto, że jednakowoż zwykły świat strasznie rozprasza, rozrzedza energię, że tylko tytani wyrobią się w zwykłej rzeczywistości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sam nie wiem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-3671513438726141591?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/3671513438726141591/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/jak-to-jest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3671513438726141591'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/3671513438726141591'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/jak-to-jest.html' title='Jak to jest?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7491837281359195806</id><published>2010-03-04T09:30:00.005+01:00</published><updated>2010-03-04T09:37:08.461+01:00</updated><title type='text'>Program partii politycznej</title><content type='html'>Jak zwykle we czwartek mam ochotę założyć partię polityczną. Program Partii jest prosty i sprowadza się do trzech punktów. Wiem, że to mało, ale więcej pomysłów nie mam, może ktoś pomoże w napisaniu manifestu programowego?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Póki co program wygląda następująco:&lt;br /&gt;1. Walka o wprowadzenie trzydniowego weekendu, zaczynającego się we czwartek wieczorem właśnie.&lt;br /&gt;2. Ustawa wymuszająca na kinach obowiązek podawania dokładnej godziny rozpoczęcia seansu, albo długości reklam przed filmem. &lt;br /&gt;3. Komunikacja (drogi, internet i wszystko co komunikacji sprzyja) stają się narodowym priorytetem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Brak zdania w innych kwestiach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przyjmuję zapisy. Partia nie ma nazwy, przez co jej nazwa brzmi: Partia BN (Bez Nazwy).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ahoj. Sprawa bardzo ważna, ponieważ sam Wilber mówił, że idea integralna zawsze doprowadza do polityki.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7491837281359195806?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7491837281359195806/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/program-partii-politycznej.html#comment-form' title='Komentarze (6)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7491837281359195806'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7491837281359195806'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/program-partii-politycznej.html' title='Program partii politycznej'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>6</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8018417346474966415</id><published>2010-03-03T09:55:00.004+01:00</published><updated>2010-03-03T10:13:35.828+01:00</updated><title type='text'>Boomeroza</title><content type='html'>Jadąc do roboty słucham radia, nie będę pisał nazwy, bo nie mam za wiele pochwał pod adresem tej stacji do powiedzenia. Z głośników wylewał się narcyzm. Redaktorzy zachwyceni swoimi poglądami, bez najmniejszego dystansu do głoszonych opinii. Znający się na wszystkim: począwszy od wydobywania ropy, kryzys, sytuację na Haiti (czy gdziekolwiek), zeznania przed komisją, zapłodnienie "in vitro", po wybory prezydenckie. Swego czasu dziennikarze jak się na rzeczy nie znali, a przecież nie na wszystkim można się znać, nie zabierali głosu w danej kwestii. Później zastrzegali się, że nie są specjalistami. Teraz bez najmniejszych oporów mówią o wszystkim. Z dużą werwą, bez wahania wygłaszają jedynie słuszne poglądy. Nawet osoby znane z ugruntowanych opinii i sympatii politycznych, nie zauważają, że wypowiadają własne zdanie, ale prezentują swoje poglądy jako prawdę obiektywną. Do tego dochodzi rodzaj zakochania w brzmieniu własnego głosu, szczególna atencja jaką się nawzajem darzą. Pomijam w większości miałkość wypowiedzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W takich momentach rozumiem złość, a może nawet wściekłość Wilbera na Boomerozę, jak on nazywa, panoszący się wszędzie narcyzm. O ile dobrze rozumiem Boomeroza to zjawisko silnego przywiązania do własnego JA. Przejawia się to pewno poprzez pielęgnowanie osobistych  opinii i poglądów, wyróżnianie się od innych za wszelką cenę, dążenie do osobistego rozwoju (jak sądzę także), głoszenie haseł typu: "Wszyscy mają rację". Dość zabawnym przejawem tego zjawiska są np. wywiady z modelkami na temat życia w ogóle. Tak jakby osoba, której główną kompetencją jest, że ładnie wygląda (a przecież narcyzm opiera się w dużej mierze na "wyglądaniu"), stawała się autorytetem w niemal wszystkich dziedzinach życia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pora umierać.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8018417346474966415?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8018417346474966415/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/boomeroza.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8018417346474966415'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8018417346474966415'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/boomeroza.html' title='Boomeroza'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-1458685716387691609</id><published>2010-03-02T09:29:00.006+01:00</published><updated>2010-03-02T09:43:30.371+01:00</updated><title type='text'>Kasa, szmal, bejmy (to po poznańsku) czyli dalszy ciąg karty kredytowej</title><content type='html'>Wygląda na to, że pieniądze są chyba najwyższą wartością w dzisiejszym świecie. Z jednej strony to bardzo dobrze, ponieważ tam gdzie jest wymiana handlowa, nie ma wojen i ofiar wojennych. Np. zamiast wypowiadać wojny w celu podboju terytorium o wiele prościej jest próbować rzeczone terytorium kupić. Jednak, wszechobecność kasy ma też chyba swoje ciemne strony. Np. wydawać się może, że za pieniądze da radę wszystko kupić, a jak nie da rady to znaczy tyle tylko, że sprawa jest nic nie warta. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może mały Quiz. Co można i czego nie można kupić za pieniądze?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Można kupić wystawne przyjęcie, ale nie przyjaciół.&lt;br /&gt;Można kupić wyjazd na świetną wycieczkę, ale nie ciekawe życie.&lt;br /&gt;Można kupić mnóstwo specyfików, tabletek, witamin, ale nie młodość.&lt;br /&gt;Można kupić książki, kursy, udział w studiach, ale nie mądrość.&lt;br /&gt;Można kupić wódkę, złoto, świetny dom, samochód, ale nie szczęście.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Itd.&lt;br /&gt;A może to co najlepsze w życiu jest całkiem za darmo?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-1458685716387691609?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/1458685716387691609/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/kasa-szmal-bejmy.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1458685716387691609'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1458685716387691609'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/kasa-szmal-bejmy.html' title='Kasa, szmal, bejmy (to po poznańsku) czyli dalszy ciąg karty kredytowej'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6041956315264460497</id><published>2010-03-01T10:36:00.002+01:00</published><updated>2010-03-01T16:18:49.784+01:00</updated><title type='text'>Prości ludzie</title><content type='html'>Kiedyś byłem pod wrażeniem "prostych ludzi", najchętniej z jakiejś wioski. Milczący, prości, niebogaci, bez potrzeb, niewydumani, wydawało się uczciwi. No w ogóle super tacy, w przeciwieństwie do zabieganych, zalatanych, skomplikowanych ludzi z miasta. &lt;br /&gt;Teraz myślę, że wszyscy są stety, albo niestety tacy sami. Prości ludzie mogą być zapiekli w nienawiściach, bierni, piją wódę litrami, właściwie nie żyją a wegetują, bez planów i aspiracji. A miastowi z kolei: narcystyczni, wymuskani, zakochani w sobie. &lt;br /&gt;Po obejrzeniu filmu "Dom zły" tak mi się pomyślało.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6041956315264460497?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6041956315264460497/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/prosci-ludzie.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6041956315264460497'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6041956315264460497'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/03/prosci-ludzie.html' title='Prości ludzie'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8236233901633167041</id><published>2010-02-28T12:40:00.004+01:00</published><updated>2010-02-28T12:51:06.217+01:00</updated><title type='text'>Karta Visa</title><content type='html'>Wczoraj w kinie obejrzałem przed filmem reklamę karty Visa (chyba, nie jestem pewien, z pewnością coś o karcie kredytowej). Reklama z grubsza polega na tym, że pewien człowiek zrywa się sprzed telewizora i biegnie, biegnie przez cały świat, po drodze kupując coś i płacąc rzeczoną kartą. Pomijam fakt, że nie rozumiem specjalnie o co chodzi. Inna rzecz jest fascynująca. Otóż, filmik składa się  z kilkunastu  sekundowych ujęć kręconych najwyraźniej w rożnych miejscach świata. Jakiś rodzaj zazdrości się we mnie urodził jak pomyślałem, że ekipa zjechała cały świat, żeby w malowniczych zakątkach nakręcić sekundową scenę. A potem to złożyć w mniej czy bardziej sensowną całość. Też bym chciał pojechać do Afryki, Ameryki Południowej i gdzie tam jeszcze, w celu przeprowadzenia sekundowego nagrania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z okna widzę zasypany i martwy krzaczek. Za chwilę stopnieje śnieg, krzaczek ożywi się, najpierw delikatnie i niewidocznie; potem pojawią się pąki; wreszcie listki, a na koniec i kwiaty. Latem krzaczek zasypie się wielkimi,zielonymi liśćmi. Jesienią, listki odpadną, krzaczek zacznie zasypiać,a w końcu śnieg znowu go pozbawi życia. Też fascynujący spektakl, tu i teraz. Nie w Afryce a w Polsce, za oknem. Za darmo, bez karty kredytowej.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8236233901633167041?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8236233901633167041/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/karta-visa.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8236233901633167041'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8236233901633167041'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/karta-visa.html' title='Karta Visa'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5012061124107866097</id><published>2010-02-25T10:55:00.008+01:00</published><updated>2010-02-25T11:17:40.426+01:00</updated><title type='text'>Powódź chyba</title><content type='html'>Po paru latach nieczytania, na nowo przeglądam książkę "Umysł Zen umysł początkującego" Suzukiego. Jedno z pierwszych wrażeń jakie mnie gwałtownie napada, to stwierdzenie: "To niemożliwe, żebym to już czytał!". &lt;br /&gt;No i tak, tak jest chyba z większością tekstów jakie czytam. Przelatują przez głowę, są zapominane, niezrozumiane, gdzieś wyparowują. Ale zdaje się, że w sytuacji powodzi słowa pisanego, powodzi informacji i zdarzeń, zdaje się, że w tej sytuacji trudno o inną reakcję. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jaki to wszystko, to czytanie, to śledzenie spraw, bycie na bieżąco, jaki to ma sens wobec tego, że i tak wszystko znika w czeluściach zapomnienia albo co najmniej niezrozumienia? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje przyjemność jaką sprawia czytanie książek Wielkich Mistrzów, bez liczenia na cokolwiek więcej w tej materii.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Albo może jeszcze taki sens jak w przypadku Milarepy (chyba) miało to miejsce. Otóż Milarepa chciał dorobić się na tłumaczeniu książek buddyjskich, więc szmuglował je na łódce przez granice. Podczas przewożenia świętych ksiąg zdarzyło się tyle, że podczas burzy na rzece, wszystkie nielegalnie przewożone książki wpadły do rzeki. W głowie zostało mu tylko to, co było jego rozumieniem i jego pamięcią. Co było naprawdę jego odkryciem, a nie autorów utopionych książek.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5012061124107866097?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5012061124107866097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/powodz-chyba.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5012061124107866097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5012061124107866097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/powodz-chyba.html' title='Powódź chyba'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-5106322201652246309</id><published>2010-02-24T10:55:00.006+01:00</published><updated>2010-02-24T11:43:13.658+01:00</updated><title type='text'>Seks</title><content type='html'>Cóż ten post nie ma nic wspólnego z seksem. Ale gdyby tytuł brzmiał, np. : "Absolut", "Bóg", "Sens życia" czy coś podobnego, nie byłby taki atrakcyjny, albo, precyzyjniej mówiąc, tak przyciągający uwagę. A tak proszę jest szansa na przeczytanie. I nie ma co się kopać z koniem, tak działa nasza uwaga. Od tej pory nęci mnie aby wszystkie posty tytułować: seks, erotyka, zboczenia, zabójstwa, masakra, tragedia czy jakoś tak. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W necie zainteresowania są jednoznaczne, na co wskazują wyniki poniżej:&lt;br /&gt;Wyniki 1 - 10 spośród około &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;62,000,000 dla zapytania seks.&lt;/span&gt; (Znaleziono w 0,07 sek.) &lt;br /&gt;Wyniki 1 - 10 spośród około &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;542,000 dla zapytania sens życia&lt;/span&gt;. (Znaleziono w 0,27 sek.)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jakie inne tytuły, które przyciągną Czytelników, można nadawać postom?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-5106322201652246309?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/5106322201652246309/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/seks.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5106322201652246309'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/5106322201652246309'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/seks.html' title='Seks'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4559168719035024568</id><published>2010-02-22T15:02:00.000+01:00</published><updated>2010-02-22T15:02:33.245+01:00</updated><title type='text'>Kto kogo sprząta?</title><content type='html'>Podczas sprzątania naszło mnie, że ten prosty akt jest zarówno sprzątaniem zewnętrznym, jak i wewnętrznym. I nie chodzi tu bynajmniej o jakąś metaforę czy inną poezję. Tak jest ponieważ sprzątanie w momencie sprzątania jest moim życiem, jest czasem mojego życia, jest konstruowaniem mojego świata poprzez sprzątanie właśnie. Znaczy to mniej więcej tyle, że jakkolwiek zamiatam podłogę, to jednak i podłoga zamiata mnie w tym samym dokładnie czasie. Bo jakkolwiek to ja czyszczę, to jednak i czyszczenie tworzy mnie, czyli czyści mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I tak jest ze wszystkimi innymi czynnościami. Jem, ale i jedzenie "je" mnie; czytam książkę, ale i książka "czyta" mnie; piszę bloga, ale i blog "pisze" mnie.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4559168719035024568?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4559168719035024568/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/kto-kogo-sprzata.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4559168719035024568'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4559168719035024568'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/kto-kogo-sprzata.html' title='Kto kogo sprząta?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-384714269348451444</id><published>2010-02-20T12:17:00.004+01:00</published><updated>2010-02-20T12:20:04.567+01:00</updated><title type='text'>Szatan</title><content type='html'>Znowu audycja słuchana w radio w samochodzie. Rektor jakiejś szkoły duchownej, ksiądz z werwą, elokwentnie i bardzo ładnym językiem opowiadał o Szatanie. Mówił o nim jak o kimś kogo bardzo dobrze zna, dajmy na to członku rodziny, znajomym. Tak więc dowiedziałem się czego Szatan chce, jakie  ma motywy działania, jakimi sposobami podchodzi ludzi, jakie są jego prawa oraz wiele innych precyzyjnych wskazówek. &lt;br /&gt;Słuchając tego szczęka mi opadła. Wpadłem w rodzaj stuporu. Pominę powody tego stuporu. Natomiast jedno pytanie mi wypełniło głowę: A jeśli Szatana po prostu nie ma? A jeśli Boga nie ma? To co wtedy?&lt;br /&gt;Otóż nic. Jak ktoś jest świnią, to nadal jest świnią, a jak ktoś pomaga ludziom to nadal im pomaga. Nic się nie zmienia.&lt;br /&gt;Zmienia się może tyle, że życie ziemskie zyskuje wymiar Absolutny. Poza tym życiem nie ma niczego. A Bóg i Szatan ma się do tego nijak. Nie rośnie we mnie żadna ochota robienia świństw tylko dlatego, że nieprawdą jest, że za dobre uczynki czeka mnie nagroda po śmierci, a za złe uczynki kara.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-384714269348451444?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/384714269348451444/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/szatan.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/384714269348451444'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/384714269348451444'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/szatan.html' title='Szatan'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8181303715136656453</id><published>2010-02-19T08:46:00.000+01:00</published><updated>2010-02-19T08:46:35.977+01:00</updated><title type='text'>Osiem i pół</title><content type='html'>Fellini był geniuszem, ponieważ jak przeżywał kryzys twórczy to zrobił film ("Osiem i pół") o kryzysie twórczym. A ja jak przeżywam kryzys twórczy to co niby mam zrobić? O tym kryzysie mówić? Ale to już zrobione. &lt;br /&gt;Wezwę zatem pomocy: Pomocy co zrobić jak się ma kryzys twórczy? Moje pomysły są banalne:&lt;br /&gt;1. Walnąć lufkę,&lt;br /&gt;2. Ruszać głową w lewo i prawo, w nadziei, że się pustość mózgowa rozpuści, albo uszami wyleci&lt;br /&gt;3. Nic nie robić, pogrążać się w niemocy,&lt;br /&gt;4. Zjeść jabłko,&lt;br /&gt;5. Zmusić się co bycia w pełni szczęśliwym , twórczym, w ogóle żyć pełnią życia, z zaciśniętymi zębami.&lt;br /&gt;6. I tu się kończy moja mnie inspiracja.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8181303715136656453?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8181303715136656453/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/osiem-i-po.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8181303715136656453'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8181303715136656453'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/osiem-i-po.html' title='Osiem i pół'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7031223794988575771</id><published>2010-02-18T09:45:00.000+01:00</published><updated>2010-02-18T09:45:31.936+01:00</updated><title type='text'>Willigis Jaeger</title><content type='html'>Czytam, to tu, to tam, po raz kolejny książkę "Fala jest morzem". Pięknie. I naszła mnie refleksja. Otóż, dotychczas byłem przekonany, że "Prarzeczywistość" jest obecna wszędzie i nie ma znaczenia, gdzie i co się robi, jak się pracuje. A nawet wręcz, trochę zainspirowany słowami Osho, który powiedział, że znacznie łatwiej medytować w Rolls Royce, bo jest tam ciszej, myślałem, że dobrze mieć pieniądze i spokój finansowy. Jednak spokój finansowy najczęściej kosztuje sporo pracy. I tu kłopot, zaczyna mi się jednakowoż wydawać, że warunki w jakich się żyje mają istotny wpływ na postrzeganie "Prarzeczywistości", znaczy, że łatwiej jest się po niej rozglądać jak wokół nie ma pośpiechu, stresu, zawalonych terminów etc. &lt;br /&gt;Pomimo tego, że wszystko jest jednym, to jednak chyba łatwiej mojemu rozbieganemu umysłowi widzieć to jak się ma choć trochę spokoju nie tylko wewnątrz, ale i na zewnątrz. Jednakowoż psychologia i sposób działania "głowy" jest taki, że w chaosie i stresie trudno o klarowne widzenie świata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7031223794988575771?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7031223794988575771/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/willigis-jaeger.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7031223794988575771'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7031223794988575771'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/willigis-jaeger.html' title='Willigis Jaeger'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8368836114363328606</id><published>2010-02-17T14:08:00.001+01:00</published><updated>2010-02-17T14:08:53.897+01:00</updated><title type='text'>Sukces czy porażka?</title><content type='html'>Proste ćwiczenie polegające na porównaniu wyników wyszukiwania dla dwóch haseł: "sukces" i "porażka" wskazuje na to, że żyjemy w świecie zdecydowanie nastawionym na sukces. &lt;br /&gt;1. Wyniki 1 - 10 spośród około &lt;b&gt;4,400,000 dla zapytania sukces&lt;/b&gt;. (Znaleziono w 0,23 sek.) &lt;br /&gt;2. Wyniki 1 - 10 spośród około &lt;b&gt;1,770,000 dla zapytania porażka&lt;/b&gt;. (Znaleziono w 0,22 sek.) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I co z tego wynika? Nie daj Bóg odnieść jakąś porażkę, to wstyd. A mnie się marzy książka pod tytułem: "Jak elegancko upadać?"&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8368836114363328606?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8368836114363328606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/sukces-czy-porazka.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8368836114363328606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8368836114363328606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/sukces-czy-porazka.html' title='Sukces czy porażka?'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-240028500619713951</id><published>2010-02-16T21:30:00.000+01:00</published><updated>2010-02-16T21:30:51.948+01:00</updated><title type='text'>Konkurs</title><content type='html'>Ile rzeczy w życiu robimy dla nich samych?&lt;br /&gt;1. Tańczymy,&lt;br /&gt;2. Gramy lub słuchamy muzyki,&lt;br /&gt;3. Medytujemy,&lt;br /&gt;4. Podziwiamy co jest do podziwiania,&lt;br /&gt;5. Piszemy blogi,&lt;br /&gt;6. i co jeszcze?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-240028500619713951?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/240028500619713951/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/konkurs.html#comment-form' title='Komentarze (7)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/240028500619713951'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/240028500619713951'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/konkurs.html' title='Konkurs'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>7</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-2365558398350712247</id><published>2010-02-16T15:49:00.001+01:00</published><updated>2010-02-16T17:07:58.155+01:00</updated><title type='text'>Co najgorszego</title><content type='html'>Najgorsze jest to, że wciąż się zmienia widzenie świata, rozumienie siebie i innych. Co i rusz coś nowego się odkrywa. Wokół krajobraz niby ten sam, ale wciąż i wciąż inaczej pojmowany. A chciałoby się już raz na zawsze zrozumieć. A tu bieda, nie da rady raz na zawsze zrozumieć. Bo jak już wydaje się, że się coś pojęło, coś zaskoczyło w głowie, więc jak tylko takie się coś wyda, to zaraz znajdzie się ktoś "usłużny", albo wydarzenie się jakieś wydarzy, które to "pojmowanie" osiągnięte zburzy i rozbije w pył. A wtedy nie pozostaje  nic innego jak zaczynać od nowa. I tak co i rusz. Od nowa i od nowa.&lt;br /&gt;Nie ma wyjścia, trzeba się pogodzić i być może znaleźć w tym frajdę. Ale o tym później.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-2365558398350712247?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/2365558398350712247/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/co-najgorszego.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2365558398350712247'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/2365558398350712247'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/co-najgorszego.html' title='Co najgorszego'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-4935952903132124245</id><published>2010-02-07T22:18:00.000+01:00</published><updated>2010-02-07T22:18:10.313+01:00</updated><title type='text'>Tuż przed wyjazdem w Pustkę</title><content type='html'>Nadchodzi tydzień milczenia, po którym to tygodniu sam nie wiem co będzie. Zapowiada się nieciekawie. Dziś patrząc na krzątający się świat w głowie się kręciło od pytania: "Kto zwariował? Ja czy oni?"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cała ta krzątanina, zabieganie, dbanie o coś, walka, planowanie, szukanie sensu, pytanie się, odpowiadanie, posiadanie poglądów, rozmowy, wyjmowanie pieniędzy z bankomatu, całe to jednym słowem: cierpienie, jest puste. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na pewno ktoś zwariował, tylko kto?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-4935952903132124245?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/4935952903132124245/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/tuz-przed-wyjazdem-w-pustke.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4935952903132124245'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/4935952903132124245'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/tuz-przed-wyjazdem-w-pustke.html' title='Tuż przed wyjazdem w Pustkę'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-7668703343332910624</id><published>2010-02-06T12:07:00.001+01:00</published><updated>2010-02-07T19:03:56.298+01:00</updated><title type='text'>A gdyby tak</title><content type='html'>popatrzeć na świat z punkt widzenia bezosobowej świadomości, z punktu widzenia "Świadka", to mogą się okazać rzeczy zdumiewające. Na przykład to, że wszystko jest w absolutnym porządku, że niemal nic specjalnego się nie dzieje. Że nie ma dobra i zła, albo, też, że wszystko jest niejako "poza dobrem i złem", po prostu jest. I nic więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może się okazać, że cały zamęt wprowadzamy my sami. A źródłem zamętu jest coś co uważamy za "ja". Zamęt wywołuje: "moje", "lepsze i gorsze", "powinno być inaczej", "życie ma lub nie ma sensu", "życie można przeżyć lepiej i pełniej". Wszystko to jest w gruncie rzeczy bez znaczenia, życie i świat są takie właśnie. Też ten zamęt jest jego częścią. I już. I nic więcej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A gdyby tak uznać, że to prawda? Wtedy sobie spokojnie i fascynująco przemijamy. Nie ma zresztą także przemijania, albo wręcz przeciwnie wszystko jest przemijaniem. Co na jedno wychodzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W jednym punkcie, w świadomości nakładają się na siebie dwie perspektywy: osobista i pozaosobista. Obydwie są ze sobą tożsame i rożne zarazem. No pięknie. &lt;br /&gt;"Odbicie w lustrze to Ty, lecz Ty nie jesteś tym odbiciem."&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-7668703343332910624?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/7668703343332910624/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/gdyby-tak.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7668703343332910624'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/7668703343332910624'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/gdyby-tak.html' title='A gdyby tak'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-1148280357618349292</id><published>2010-02-05T10:06:00.001+01:00</published><updated>2010-02-05T10:07:40.418+01:00</updated><title type='text'>Zmieniać świat</title><content type='html'>Więc tak, więc jak byłem młody uważałem, że świat nie jest specjalnie OK i należy wziąć się za projekt jego zmiany. Zmieniło mi się. A oto dlaczego:&lt;br /&gt;1. Obawiam się, że pomysł zmieniania świata, usprawnianie go jest przedsięwzięciem dość ryzykownym ponieważ jest bardzo duża szansa na robienie tego za pomocą przemocy. W gruncie rzeczy np. Dżihad jest w swoich założeniach "zbożny" tzn. celem bojowników jest stworzenie ludzi, którzy są pobożni, wierzą w Boga, są uczciwi, modlą się etc. Jednocześnie gołym okiem widać, że metoda dochodzenia do tego celu  jest co najmniej wątpliwa. Wygląda na to, że społeczny wysiłek zmiany świata prowadzi do śmierci wielu ludzi. &lt;br /&gt;2. Odpowiedź na pytanie w jakim kierunku zmieniać świat jest trudna. Jaki świat byłby lepszy? Bardziej bogobojny czy wręcz przeciwnie, bardziej racjonalny? Uzgodnienie tego kierunku wydaje się niemożliwe. Patrząc na różne propozycje w tej sprawie można dojść do wniosku, że każdy ma niemal inny pomysł.&lt;br /&gt;3. Motywacje stojące za projektami naprawy świata bywają różnorodne, najczęściej mniej czy bardziej egoistyczne. Znaczy, że jest bardzo duże ryzyko zmiany świata na lepszy, ale głównie "lepszy dla mnie".&lt;br /&gt;Co więc robić? &lt;br /&gt;Podczas jednej z konferencji poświęconych nowym pomysłom na edukację, Vaclav Havel powiedział mniej więcej coś takiego: "Jedyna rewolucja jaka przyniesie nam pożytek, to rewolucja serc". Znaczy to tyle, że prawdziwe dzieło zmieniania świata jest pracą indywidualną, pracą nad sobą. Inaczej nie da się zmienić świata. Do roboty zatem.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-1148280357618349292?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/1148280357618349292/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/zmieniac-swiat.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1148280357618349292'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1148280357618349292'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/zmieniac-swiat.html' title='Zmieniać świat'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6396859752933874728</id><published>2010-02-03T14:05:00.000+01:00</published><updated>2010-02-03T14:05:21.990+01:00</updated><title type='text'>Wartości</title><content type='html'>Wczoraj w radio słyszałem wywiad, w którym narzekano na to, że dzisiejsze czasy charakteryzują się tym, iż ludzie odchodzą od realizowania wartości w swoim życiu. Profesor socjologii wskazywał, że pomimo deklaracji, że Rodzina, Patriotyzm są dla ludzi ważne, naprawdę chodzi o efektywność, skuteczność, sukces. W związku z czym ludzie chętnie porzucają te deklarowane wartości. &lt;br /&gt;Moja refleksja jest taka, że sukces, profesjonalizm, pieniądze, są też wartościami tyle, że innymi niż rodzina, Polska etc. Znaczy to tyle, że w języku mediów słowo "wartości" jest zarezerwowane dla pewnych wartości, najczęściej z grupy nazwę to "konserwatywnych", podczas gdy inne wartości, z grupy nazwijmy je "kapitalistycznych" za wartości nie są uznawane. A to przecież też są wartości. To po pierwsze.&lt;br /&gt;Po drugie, niemożliwe jest, żeby ludzie w swoim życiu nie kierowali się wartościami. Podejmując wybory, działając, zawsze jakieś wartości w grę wchodzą. Robimy to na co dzień, tyle, że to co ważne dla jednej osoby może  być obojętne a nawet niechętne, dla innej osoby. Co jest konstatacją, jak się wydaje, oczywistą.&lt;br /&gt;Po trzecie, wydaje się, że spokojna rozmowa o wartościach jest niemal niemożliwa. Ponieważ osoba uznająca coś za ważne, nie ma zgody na relatywizowanie tego co jest ważne. Jako atak, może być odebrane sformułowanie: "To jest ważne dla Pana", ponieważ takie sformułowanie zakłada, że coś nie jest "ważne w ogóle". Przechodząc do konkretów: można powiedzieć, że np. Naród to jest coś ważnego dla kogoś, dla kogoś innego zupełnie nie. Przy czym prawdziwy i zadeklarowany patriota uzna taką myśl za albo szaloną, albo zbrodniczą. Dla osoby, dla której Naród jest ważny, jest on ważny niezależnie od wyznawanego przez kogoś światopoglądu. Prawdopodobnie dlatego dialog na temat wartości jest albo utrudniony, albo niemożliwy. &lt;br /&gt;Po czwarte, konflikty wartości, z powodów o jakich powyżej, są nierozwiązywalne. Jedyne rozwiązanie to konflikt, agresja. Nie da rady kogokolwiek przekonać, że od patriotyzmu jest ważniejszy osobisty sukces. Lub odwrotnie. &lt;br /&gt;Po piąte, że rzeczywiście deklaracje mogą się znacznie różnić od rzezcywistyczch wyborów. Ale to akurat powszechne.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6396859752933874728?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6396859752933874728/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/wartosci.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6396859752933874728'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6396859752933874728'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/02/wartosci.html' title='Wartości'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-1664030719020844994</id><published>2010-01-29T14:09:00.005+01:00</published><updated>2010-01-29T14:16:08.293+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='film'/><title type='text'>Parnassus</title><content type='html'>Taki film. Byłem i mam jedną refleksję. Otóż główny bohater, rzeczony Doktor Parnassus, człowiek, jak głosi tytuł, który oszukał Diabła, jest żebrakiem żyjącym na marginesie świata. Człowiek, który jest nieśmiertelny; zajmuje się walką z Diabłem, walką o ludzkie dusze, człowiek ten nie ma pieniędzy na życie. Zbiera drobniaki na jedzenie. Chodzi w podartych łachach. Jest śmieszny i całkowicie nieprzystosowany do dzisiejszego życia.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pięknie. Może coś w tym jest, że rzeczy wielkie dzieją się na obrzeżach społecznego świata? Może jest tak, że jak tylko jakaś sprawa, kwestia, idea przejdzie do głównego nurtu życia społecznego, może właśnie w tym samym momencie staje się w zasadzie bezwartościowa? Bezwartościowa, ponieważ z konieczności musi ulec maksymalnemu uproszczeniu, wypraniu z lekkości, stać się jednoznaczna i konkretna, aby była zrozumiała dla wszystkich. Jedna z anegdot mówi o tym, że Abraham Maslow, twórca słynnej piramidy potrzeb wycofał jedną z potrzeb ze swojej koncepcji. Uczynił tak pod wpływem popularności jaką się cieszył swego czasu w Stanach i na świecie. Otóż, potrzeba ta, najwyższa, ulokowana wyżej niż potrzeba samorealizacji, potrzeba ta źle wypadała w mediach. Była mało popkulturowa. No i zniknęła z jego teorii. A potrzeba ta to potrzeba przekraczania siebie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli coś jest dla tłumów, to z natury rzeczy jest łatwostrawną sieczką. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A jeśli tak jest to konsekwencje takiej konstatacji nie są pocieszające, a może wręcz przeciwnie pocieszające? Co o tym myślicie?&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-1664030719020844994?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/1664030719020844994/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/parnassus.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1664030719020844994'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/1664030719020844994'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/parnassus.html' title='Parnassus'/><author><name>KAI IN</name><uri>http://www.blogger.com/profile/11227936148179854827</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6096582833093485760</id><published>2010-01-28T13:10:00.002+01:00</published><updated>2010-01-28T20:49:21.555+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='koniec świata'/><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='katastrofa'/><title type='text'>12 grudnia 2012</title><content type='html'>&lt;div align="left"&gt;No i dobra, koniec świata nadciąga. Spektakularny i ostateczny. Nie ma szans na przeciwdziałanie. Koniec. I nie chodzi bynajmniej tylko o wojnę światową czy wielką katastrofę klimatyczną. To jeszcze dałoby się przeżyć. Prawda jest taka, że cały świat się skończy. Zniknie i już. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z kont wyparują wszystkie oszczędności, z powierzchni ziemi znikną wypieszczone domy. Mózg, załadowany podczas kosztownej edukacji milionami informacji i kompetencji, zamieni się w błoto. Nie będzie nic, przyjaciół, bliskich, planów, sukcesów, drzew, parków, samochodów, podbojów kosmosu, wzlotów i upadków, życia. Zostanie proch i pył, choć może i tego nie będzie. Tak było na filmie, tak jest w raporcie Pentagonu. Nieuchronnie, za niedługi czas nadejdzie Armageddon. &lt;br /&gt;czas coś zrobić. Tylko co? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może w końcu zacząć cieszyć się życiem, żyć, że tak powiem, pełnią życia. Nie odkładać na emeryturę, ale wydawać, bawić się albo żyć chwilą. Nie czekać aż prawdziwe życie się zacznie jak będzie nowy, lepszy dom; nowa, lepsza praca; jak dzieci wyjdą z domu; jak cokolwiek, kiedyś tam się stanie. Nie, zacząć żyć Tu i Teraz. Oddychać pełną piersią. Stać się naprawdę sobą. Zrealizować najskrytsze marzenia i to już w tej chwili. Do roboty, czasu zostało niewiele. Jest co prawda mały kłopot, nie za bardzo wiem, co to znaczy być sobą czy żyć pełnią życia? Jak to zrobić - nie wiem, a czasu na zastanawianie się mało, oj mało. Może chodzi o to, żeby pogodzić się z wrogami, uściskać przyjaciół i bliskich? A może raczej pomóc nieznajomym? Zbudować świątynię? &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;A może lepiej oddać się medytacji, kontemplacji czy modlitwie, jak komu po drodze. Studiować Absolut? Zadbać o życie wieczne? Nie korzystać z życia, ale przeciwnie wieść życie proste, ascetyczne, szukać oświecenia, wyrzec się świata? Szybko wejść na drogę zbawiania się? Czas ucieka, z każdą chwilą jest go coraz mniej. Czas zacząć żegnać się z tym wszystkim co dookoła i co we mnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może jednak jest jeszcze nadzieja, że końca świata nie będzie? Może to tylko fikcja literacka? W końcu podobno to jakiś współczesny pisarz wymyślił kalendarz Majów kończący się na roku 2012. Może należy zachować spokój? Przecież to nie pierwszy i nie ostatni zapowiadany koniec świata. Lekki dreszczyk emocji w dniu 12 grudnia 2012 roku w gruncie rzeczy będzie miłym dodatkiem do nudnawego życia.&amp;nbsp;&amp;nbsp; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Hmmm, koniec świata na horyzoncie a ja wymyśliłem ledwie trzy opcje: używanie, asceza i udawanie, że nic się nie dzieje. Ubożuchno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przejdę do rzeczy. Informacja jest wbrew pozorom raczej dobra.&amp;nbsp; Koniec świata, mojego świata nastąpi i będzie miał dokładnie takie konsekwencje jakie powyżej. NIe wiem, kiedy to się zdarzy, ale się zdarzy. Może jutro? Może właśnie 12 grudnia 2012, może o wiele później. Koniec świata nadejdzie ze stuprocentową pewnością. Sprawy są być może nawet o wiele bardziej dramatyczne. Koniec świata nie nastąpi, koniec świata następuje w każdej chwili, w każdej milisekundzie. A z pewnością jest coraz bliżej. Z tych powodów kwestia terminu jest drugorzędna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dobra strona jest taka, że sprawa nie jest nadzwyczajna, ale raczej zwykła i codzienna. Chyba nie mam sensu się przygotowywać ile raczej oswajać się i oswajać koniec świata. Dobra strona jest taka, że póki co wszystko idzie jak trzeba. A jeśli nie idzie, to, zapewniam Was, skończy się i przeminie. Dobra strona jest też taka, że jak się wie, że się wszystko się skończy, można zacząć smakować życie, to które pozostało, a raczej, to które jest. Smakować, aż do zatracenia się w tym smakowaniu. Wszak wszystko smakujemy po raz ostatni. Wszak wszystko co mamy to właśnie ten moment, który, jako się rzekło, jest ostatni. Jest końcem świata. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dokładnie w tej chwili wszystko się dzieje. Kończą się tysiące światów. Ale i powstają tysiące światów. Nie ma co czekać na widowiskowe katastrofy. Piękny, przedziwny, magiczny spektakl znikania świata dzieje się tu i teraz. Spektakl wzbudzający szacunek i podziw. Nieustanny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozostaje nam tylko wstać z łóżka, zaścielić je, zjeść śniadanie, nie za szybko przeżyć dzień, nie za dużo jeść, iść w miarę wcześnie spać. Ach i nie oglądać za dużo telewizora, bo szkoda czasu.  &lt;br /&gt;&lt;/div&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6096582833093485760?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6096582833093485760/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/no-i-dobra-koniec-swiata-nadciaga.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6096582833093485760'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6096582833093485760'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/no-i-dobra-koniec-swiata-nadciaga.html' title='12 grudnia 2012'/><author><name>integralny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06471181293897480696</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-8319463466627145941</id><published>2010-01-26T21:03:00.000+01:00</published><updated>2010-01-28T13:18:32.062+01:00</updated><title type='text'>1</title><content type='html'>Śledząc blogi różne mam nieodparte wrażenie, że z pisaniem bloga związane jest spore ryzyko. Takie mianowicie ryzyko, że mniej więcej połowa komentarzy (co prawda głównie na forach, ale jednak), mniej więcej zatem połowa komentarzy sprowadza się do niewybrednych ataków na autorów. Atakowani autorzy milczą, ignorując te ataki, jednak pytanie: po co w ogóle zachęcać kogokolwiek do tego typu aktywności?&lt;br /&gt;No dobra jednak spróbujemy.&lt;br /&gt;Blog ma być na następujące tematy:&lt;br /&gt;&lt;ol&gt;&lt;li&gt;Gdzie jest w końcu Piekło? A Niebo?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Co to jest Rzeczywistość?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jak elegancko upadać albo przegrywać, bo to w końcu częściej się zdarza niż sukcesy?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;O co chodzi w życiu?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Kim jestem, albo znacznie dumniej, kim jest Człowiek?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Jak namierzyć szczeliny, przez które wyziera Nienazwane?&lt;/li&gt;&lt;li&gt;Co inspirującego się pojawiło, na zewnątrz, wewnątrz, albo ani tam, ani tu?&lt;/li&gt;&lt;/ol&gt;Taki będzie temat tego bloga. Jak ktoś się podłączy, zaproponuje nowe tematy, nowe posty - super.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-8319463466627145941?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/8319463466627145941/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/sledzac-blogi-rozne-mam-nieodparte.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8319463466627145941'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/8319463466627145941'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/sledzac-blogi-rozne-mam-nieodparte.html' title='1'/><author><name>integralny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06471181293897480696</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-2977510208590356806.post-6513893201915254319</id><published>2010-01-25T21:20:00.001+01:00</published><updated>2010-01-29T15:57:40.434+01:00</updated><title type='text'>0</title><content type='html'>To pierwszy wpis na naszym blogu... Czuje się stremowany... Muszę ochłonąć. Do usłyszenia. W&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/2977510208590356806-6513893201915254319?l=integralni.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://integralni.blogspot.com/feeds/6513893201915254319/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/to-pierwszy-wpis-na-naszym-blogu.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6513893201915254319'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/2977510208590356806/posts/default/6513893201915254319'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://integralni.blogspot.com/2010/01/to-pierwszy-wpis-na-naszym-blogu.html' title='0'/><author><name>integralny</name><uri>http://www.blogger.com/profile/06471181293897480696</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>1</thr:total></entry></feed>
